W związku z publikacją "Gazety Polskiej" dotyczącą prof. Marka Safjana, sędziego Trybunału Sprawiedliwości, pojawiły się listy ze strony byłych sędziów Trybunału Konstytucyjnego, w których domagają się "napiętnowania aktu nienawiści" i podjęcia w sprawie publikacji działań przez prokuraturę. W tej sprawie oświadczenie wydali także polscy sędziowie Trybunału Sprawiedliwości UE, którzy stwierdzili, że "forma i treść ataków [na prof. Marka Safjana] jest bezsprzecznie odrażająca i przynosi ujmę Rzeczypospolitej".
O oświadczenia pytana była dzisiaj w programie Michała Rachonia "#Jedziemy" posłanka Joanna Lichocka, przedstawicielka Rady Mediów Narodowych.
- Patrzę na to jak na publicystykę, bo trudno to traktować jako poważne stanowisko. To oznaczałoby, że TSUE rości sobie kompetenecje do zarządzania mediami w Polsce i redagowania "Gazety Polskiej". To wydaje się zabawne. To wyrażenie emocji, niezadowolenia, zapewne na skutek protestu prof. Safjana, natomiast nie traktowałabym tego poważnie. To wolność mediów, i wszyscy to rozumieją. Nie warto zbyt poważnie się tym zajmować - powiedziała parlamentarzystka.
- Strona postkomunistyczna, która zawsze była na specjalnych prawach, której większość mediów nigdy nie krytykowała i nie ujawniała takich informacji, jak teraz ujawniła "GP" na temat środowiska, z którego wywodzi się pan Safjan, jest zszokowana, że tak można, że też mogą być obiektem krytyki prasowej. Do tej pory byli raczej traktowani jak nadzwyczajne, uprzywilejowane elity i to jest reakcja szoku, że ktoś pisze, jak jest i się nie boi
- dodała, jednocześnie gratulując Piotrowi Lisiewiczowi, autorowi artykułu w "Gazecie Polskiej" dotyczącego prof. Safjana.
Oświadczenia sędziów określiła jako "zachowania irracjonalne".
- To nawoływanie do kneblowania ust dziennikarzom. Nie można o nas pisać źle, nie wolno pisać, skąd się wywodzimy, trzeba wprowadzić zakaz - zdają się mówić. Nie przypominam sobie reakcji tego środowiska, gdy naprawdę szkalowani byli politycy PiS, gdy od dekad mierzy się z oszczerstwami prezes PiS Jarosław Kaczyński. Nie słyszałam wówczas prof. Safjana i jego przyjaciół - stwierdziła Lichocka.