Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
,Ryszard Czarnecki,
23.04.2020 18:00

Najstarszy prezydent RP

Bardzo dobre przyjęcie przez Czytelników mojego ostatniego artykułu o ludziach polskiego Londynu, który ukazał się 20 kwietnia, zachęciło mnie do napisania kolejnego tekstu kontynuującego ten temat. Poprzednio poświęciłem miejsce dwóm ostatnim prezydentom RP na uchodźstwie (Kazimierzowi Sabbatowi i Ryszardowi Kaczorowskiemu) oraz ostatniemu premierowi rządu RP w Londynie (Edwardowi Szczepanikowi). Dziś pora na poprzedników wymienionych prezydentów.

Warto zacząć od sylwetki Edwarda hr. Raczyńskiego, który sprawował urząd prezydenta w latach 1979–1986. Był dyplomatą i poliytkiem otoczonym wielkim szacunkiem.

Spadkobierca II Rzeczypospolitej

Miałem zaszczyt poznać go dwa lata po złożeniu przez niego urzędu prezydenta RP. Byłem pod wrażeniem tego skromnego, ale dystyngowanego dżentelmena. A jednocześnie podziwiałem, jak dzielnie walczył ze swoją wielką osobistą tragedią, jaką była utrata wzroku, co dla tego człowieka czynu było czymś strasznym.
Ten arystokrata, ceniony przez wielu wpływowych cudzoziemców także wtedy, gdy rząd RP na uchodźstwie nie miał takiej pozycji jak pod koniec lat 80., był człowiekiem o umiarkowanych poglądach. Jego głęboka znajomość polityki międzynarodowej, znakomite kontakty w świecie szły w parze z imponującą znajomością bieżących spraw krajowych. Co ciekawe, prezydent Raczyński był istotnym punktem odniesienia także dla tych środowisk opozycji, np. tzw. lewicy laickiej, czyli lewej części KOR, które bądź w ogóle nie uznawały władz RP na uchodźstwie, bądź miały do nich stosunek lekceważący.

Urodzony dyplomata

Edward hr. Raczyński był najstarszym w dziejach prezydentem Rzeczypospolitej. Objął ten urząd w wieku… 88 lat i sprawował go przez kolejnych siedem. Gdy przekazywał swoje obowiązki następcy, Kazimierzowi Sabbatowi, miał 95 lat. Zmarł w wieku 103 lat w Londynie, już po odzyskaniu przez Polskę niepodległości. W Londynie mieszkał przez niemal 70 lat.

Edward Bernard Raczyński urodził się w 1891 r. w Zakopanem. Jego ojcem był wybitny mecenas sztuki, twórca jednej z największych i najsławniejszych na ziemiach polskich prywatnych galerii malarstwa (znajdowała się w podpoznańskim Rogalinie). Jego matka, pod której był wielkim wpływem, to Roża z Potockich, spokrewniona z poetą Zygmuntem Krasińskim. Brat Roger w Polsce niepodległej również robił karierę dyplomaty – był ambasadorem RP w Rumunii. Edward Raczyński nie chodził do szkoły podstawowej – odebrał edukację domową, potem uczył się w Gimnazjum Jana III Sobieskiego w Krakowie, a po zdanej z wyróżnieniem maturze studiował w Niemczech (Lipsk), Anglii (Londyn) i Krakowie. Właśnie na Uniwersytecie Jagiellońskim doktoryzował się w wieku zaledwie 24 lat, jeszcze podczas I wojny światowej. W 1918 r., gdy Polska wybijała się na niepodległość, wstąpił do Szkoły Podchorążych Piechoty w Ostrowi Mazowieckiej. Jednak mądre władze II Rzeczypospolitej słusznie uznały, że z hrabiego Raczyńskiego może będzie niezły żołnierz, ale dużo lepszy dyplomata, i wysłały go do Szwajcarii, gdzie w Bernie znajdowała się polska placówka wojskowa. Wkrótce potem został I sekretarzem Poselstwa RP w Danii. Potem udał się do Londynu, gdzie spędził większość życia.

Hrabia Raczyński aż trzykrotnie był żonaty. Najpierw poślubił jedną z bogatszych Angielek Joyous (Joyce) Markham – córkę wielkiego przemysłowca, sponsora kampanii wyborczych... wroga Polski – Davida Lloyda George’a. Drugie i trzecie małżeństwo zawarł już z Polkami. Z drugą żoną spędził 30 lat, do jej śmierci w 1962 r. – była to Cecylia Jaroszyńska. Trzecią żonę poznałem w latach 80. w Londynie: Alina z Lilpopów Mieczysławska sędziwym prezydentem opiekowała się od lat i została jego żoną dwa lata przed śmiercią.

Minister spraw zagranicznych w najtrudniejszym czasie

Ciekawe, że gdy 43-letni Edward Raczyński przejmował polską ambasadę w Londynie (pięć lat przed wojną) nie był z tego powodu zbyt szczęśliwy. Uważał, że centrum polityki międzynarodowej znajdowało się wówczas w… Genewie. Tam mieściła się Liga Narodów, gdzie Raczyński w latach 1932–1934 był stałym przedstawicielem RP. Jego największym przedwojennym wyzwaniem jako dyplomaty była obrona stanowiska Polski w sytuacji zajęcia Zaolzia i poprzedzającej go ostrej noty polskiego MSZ wobec rządu Czechosłowacji. Już w pierwszych dniach po ataku III Rzeszy Niemieckiej na nasz kraj musiał interweniować, bo co  chwila w angielskiej prasie pojawiały się artykuły powtarzające maksymę: „Czy warto umierać za Gdańsk?” (jej autorem był socjalista, a następnie faszysta Marcel ­Deat). Podczas inauguracji Sekcji Polskiej Radia BBC 7 września 1939 r. przemawiał do rodaków w kraju, a także odczytał orędzie premiera Neville’a Chamberlaina skierowane do narodu polskiego. Gdy po wbiciu nam noża w plecy przez Sowietów jego były teść Lloyd George na łamach „The Sunday Express” pisał o upadku „reakcyjnego, feudalnego rządu polskiego” i interwencji „ojcowskich władz sowieckich” (sic!) – nasz ambasador wysłał do ekspremiera i eksteścia list otwarty, którego treść poznali wszyscy członkowie Izby Gmin, Izby Lordów oraz dyplomaci.

Hrabia Raczyński miał świetne stosunki z Winstonem Churchillem, a jednocześnie przekonanie, że nawet najlepsze relacje nie spowodują zatarcia różnicy interesów. Krytycznie oceniał układ Sikorski–Majski, ale paradoksalnie kryzys gabinetowy związany z tym wydarzeniem i dymisje m.in. gen. Sosnkowskiego i przyszłego prezydenta RP, a wtedy szefa MSZ Augusta Zaleskiego spowodowały, że lojalny wobec rządu w Londynie Edward Raczyński został ministrem spraw zagranicznych RP. Do historii przeszły jego noty protestacyjne wobec Sowietów w kontekście oskarżeń polskich dyplomatów w ZSRR o… szpiegostwo, ale też zbrodniczych zachowań sowieckich partyzantów funkcjonujących na Kresach Wschodnich RP pod okupacją niemiecką. Minister Raczyński potępiał również przymusowe nadawanie obywatelstwa sowieckiego obywatelom RP.

Największym wyzwaniem dla niego jako ministra było odkrycie przez Niemcy zbrodni katyńskiej. W związku z tym uczestniczył wraz z premierem Sikorskim w spotkaniach z Churchillem i szefem MSZ Edenem, którzy uważali, że egocentryczni Polacy, oskarżając Moskwę o mord katyński, osłabiają działania koalicji antyniemieckiej… Raczyński informował również opinię światową o niemieckich mordach na Żydach na terytorium Polski.

Po wybuchu Powstania Warszawskiego Raczyński został zdymisjonowany przez nowego premiera Stanisława Mikołajczyka. Powściągliwy w swych ocenach, urodzony dyplomata, w wypowiedziach publicznych podkreślał, że „sytuacja Polski po Jałcie i Poczdamie nie wynikała ze złej woli naszych sojuszników”. Cóż…

Tracił wzrok, ale nie wyczucie sytuacji w kraju…

Wybitny publicysta Wacław Zbyszewski napisał o naszym bohaterze, że „żaden Polak nie mógł więcej od Anglików wydobyć niż Raczyński i wobec nikogo innego Anglicy nie mieli tyle zaufania i poczucia zaciągniętych zobowiązań”. Po II wojnie światowej angażował się w koncepcję paneuropejską (federalistyczny Ruch Europejski). Szczególnie widział konieczność współpracy na rzecz krajów okupowanych przez ZSRS. Raczyński stopniowo tracił wzrok, co było jego osobistym dramatem, ale nie tracił wyczucia sytuacji w kraju – w 1976 r. wraz z m.in. Gustawem Herlingiem-Grudzińskim i Józefem Garlińskim podpisał „List 59” przeciwko zmianom w konstytucji PRL. Był też krytykowany, gdy funkcję premiera powierzył nie popularnemu Stefanowi Korbońskiemu, lecz późniejszemu swojemu następcy Kazimierzowi Sabbatowi. Gdy zmarł, pisały o nim i prawicowy „The Daily Telegraph” i lewicowy „The Guardian”, a kondolencje wdowie złożyła królowa Elżbieta II. Choć uroczystości pogrzebowe odbyły się w Londynie, to najstarszy prezydent najjaśniejszej RP spoczął w Polsce, w swoim rodzinnym grobowcu w Rogalinie w Wielkopolsce. „Przeszedł czyniąc dobrze Polsce”.

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane