Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
,Marcin Herman,
31.03.2021 12:00

Między Carterem a Bidenem

Prezydent USA Joe Biden i jego administracja próbują wzorować się na prezydencie z lat 1977–1981 Jimmym Carterze i jego „doktrynie praw człowieka”. Administracja Cartera, podkreślająca w polityce międzynarodowej aspekty moralne, była krytykowana za nieskuteczność i ułatwienie wzrostu znaczenia ZSRS albo rewolucji ajatollahów w Iranie, choć trzeba powiedzieć, że z perspektywy Polski przyniosła owoce – przysłużyła się rozwojowi opozycji demokratycznej i powstaniu Solidarności.

Tak czy inaczej, wówczas jeszcze USA były dość wiarygodne w walce o prawa człowieka i moralność w polityce międzynarodowej. Dziś, gdy po ten sam instrument sięgnął Biden, wypominając Putinowi, że jest zabójcą i nie ma duszy, a jego sekretarz stanu Antony Blinken wytykał Chinom zbrodnie na Ujgurach czy Tybetańczykach, Moskwa i Pekin odwinęły się narracją w stylu Black Lives Matter i „cancel culture” na temat prześladowań i zbrodni całej Ameryki na przestrzeni wieków i dzisiaj. I administracja Bidena nie może z tym nic zrobić, bo przecież sami na negowaniu wartości Zachodu przez podkreślanie głównie złych stron Ameryki doszli do władzy.

 

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane