Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
,Marcin Herman,
03.03.2021 10:03

Jakość rosyjskiego sprzętu bojowego

W Armenii od czasu przegranej wojny z Azerbejdżanem pogłębia się kryzys polityczny. Wszedł w kolejną, jeszcze głębszą fazę w zeszłym tygodniu, gdy premier Nikol Paszynian, broniąc się przed próbami obarczania go odpowiedzialnością za klęskę, wypalił, że rosyjskie pociski Iskander na wyposażeniu armeńskiej armii zadziałały tylko w 10 proc. Wiceszef sztabu generalnego wyśmiał premiera, ten zaś go zwolnił, a w odpowiedzi wojsko zażądało ustąpienia rządu.

Na ulice wyszli zwolennicy władzy i opozycji (dzisiejszej opozycji, bo do 2018 r. rządziła ona nieprzerwanie niepodległą Armenią). Tymczasem po rozmowie telefonicznej z Putinem Paszynian oświadczył, że padł ofiarą dezinformacji i wycofał się ze słów o iskanderach. Ale mleko się rozlało. Analitycy wywiadów wielu krajów zaczęli się zastanawiać, czy iskandery, którymi straszy Rosja (m.in. Polskę z obwodu kaliningradzkiego), przypadkiem nie są bublami. I jak to jest z resztą rosyjskiego sprzętu? Jedno jest pewne: uzbrojona w rosyjski sprzęt i wspierana przez Rosję Armenia poniosła klęskę z uzbrojonym w turecki sprzęt i wyszkolonym przez tureckich doradców Azerbejdżanem.

 

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane