Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
,Jerzy Lubach,
02.09.2020 12:00

Co by tu jeszcze spieprzyć, panowie?

Tak śpiewał niegdyś Wojciech Młynarski, a jego słuchacze doskonale wiedzieli, że chodzi o władców PRL i ich nominatów na ważne stanowiska, prymitywnych intelektualnie partyjniaków, „dyrektorów z zawodu” jak u Barei. Jak ulał pasuje to jednak także do partyjniackich „speców” z PO, jak Sławomir Nowak czy Rafał Trzaskowski, potrafiących rozwalić każdą powierzoną im dziedzinę.

„Człowiek awaria”, czyli przerażająco nieskuteczny prezydent Warszawy w ciągu niespełna dwóch lat urzędowania narobił stolicy i jej mieszkańcom tyle szkód, że już chyba nawet jego sympatycy mają go dosyć. A przecież można inaczej. Kilka dni temu minęła cicho 118. rocznica śmierci narzuconego przez carat pierwszego prezydenta miasta, Rosjanina Sokrata Starynkiewicza, który jednak pozostał we wdzięcznej pamięci warszawiaków (vide: stołeczny pl. Starynkiewicza). Tamten ofiarował stolicy oczyszczalnię wody (stacja filtrów projektu Williama Lindleya, którego pamięć uczczono ulicą na Ochocie), ten dzisiejszy już drugi raz zanieczyszczenia fekaliami na skalę krajową. Może by ta brudna piana uniosła w końcu ze sobą i jego, fachowca tylko od mącenia!

 

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej