Jeszcze w ubiegłym tygodniu Lis zapewniał, że osobiście odbierze „Hienę Roku” z rąk zarządu Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich. Najwyraźniej zmienił zdanie, ponieważ nie pojawił się dzisiaj w siedzibie SDP.
- Właśnie dostałem Hienę Roku od największych pisowskich wazeliniarzy z SDP. To największy honor. Nagrodę chcę odebrać osobiście – pisał Tomasz Lis na Twitterze.

W związku z tym, że Lis postanowił jednak, wbrew wcześniejszym zapowiedziom, nagrody nie odbierać osobiście Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich zdecydowało o wysłaniu dyplomu do redakcji Tomasza Lisa.
- My nie dajemy tej antynagrody za całokształt. Nie osądzamy dorobku życiowego. W przypadku Tomasza Lisa nikt przecież nie podważa faktów, że jest to utalentowany dziennikarz, który położył wielkie zasługi np. przy organizacji informacji TVN czy był wybitnym felietonistą tygodnika "Wprost" (...). Nie przesądzamy również faktu, że w przyszłości Tomasz Lis może stać się jednym z laureatów nagród głównych SDP. My oceniamy konkretną działalność konkretne fakty. Jednak w sytuacji kiedy dziennikarz staje się propagandystą, łamie standardy i jako gospodarz programu sprzyja jednej ze stron, staje się agitatorem i taka sytuacja jest nie do zaakceptowania – tłumaczy Marcin Wolski, prezes warszawskiego oddziału SDP
Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich postanowiło przyznać Tomaszowi Lisowi „Hienę Roku 2015” za „wielokrotne łamanie zasad etyki dziennikarskiej”. Jako jeden z takich przykładów podano zachowanie Tomasza Lisa, który w swoim programie „Tomasz Lis na żywo” nadanym 18 maja 2015 r. podał fałszywą informację o rzekomo dokonanym przez córkę kandydata na prezydenta Andrzeja Dudy kompromitującym wpisie na Twitterze.
- Nie dochował staranności wymaganej od dziennikarza. Nie sprawdził faktów, zdeprecjonował córkę kandydata, pozwalając zaproszonemu gościowi na obraźliwe rozważania. Informacja ta, podana na kilka dni przed II turą wyborów, nie została odpowiednio sprostowana - informuje SDP.
Wczoraj na łamach portalu niezalezna.pl informowaliśmy, że Tomasz Lis otrzymał od przedstawicieli Młodzieżowego Klubu „Gazety Polskiej” w Warszawie dyplom „w uznaniu zasług za szczególne osiągnięcia w dziedzinie szerzenia propagandy i dbania o niemieckie interesy, oraz za nadzwyczajne zaangażowanie w zwalczanie rodzimych dążeń niepodległościowych na terenie Rzeczypospolitej Polskiej”.
CZYTAJ WIĘCEJ: Tomasz Lis dostał dyplom. Jak przeczytał za co, to go zatkało