W obszernej analizie „Washington Post” Michael E. Miller zwraca uwagę, że cała sprawa przypomina thriller szpiegowski z podsłuchami i ekskluzywnymi restauracjami w tle. Dziennikarz nie omieszkał zwrócić uwagi czytelników na fakt, że nagrani na taśmach politycy pili wino kosztujące 1200 dolarów... za butelkę.
Zaczęło się od czegoś małego: mikrofonu ukrytego pod stołem, w eleganckiej warszawskiej restauracji. Jednak zgodnie z nagraniami z podsłuchów polscy ministrowie omawiali tam prywatne interesy oraz żartowali w niewybredny sposób – jak choćby porównując relacje polsko-amerykańskie do seksu oralnego. Skandal szybko się rozprzestrzenił. Nastąpiły aresztowania, oskarżenia o międzynarodowe szpiegostwo, a część tajnych dokumentów wyciekła do mediów społecznościowych (...) W środę, niemal dokładnie rok po pierwszej wzmiance o aferze, nagrania doprowadziły do dymisji polskich ministrów oraz marszałka Sejmu – czytamy na łamach „Washington Post”.
Według „Washington Post” w obecnej sytuacji szanse Platformy Obywatelskiej na zwycięstwo w wyborach parlamentarnych są nikłe.
Fala dymisji to zła wiadomość dla partii rządzącej – Platformy Obywatelskiej, która przed dwoma tygodniami przegrała wybory prezydenckie. Jej szanse na zachowanie kontroli w parlamencie po mających się odbyć za cztery miesiące wyborach znikają szybciej niż alkohol, który pili nagrywani politycy – czytamy na łamach amerykańskiego dziennika.
Co ciekawe, początkowo artykuł opublikowano pod tytułem: „Seks, kłamstwa i taśma w końcu dopadły polski rząd” („Sex, lies and audio tape: secret recordings finally catch up to Polish government”), czego dowodem jest print screen zrobiony przez serwis 300polityka.pl. Później jednak tytuł zmieniono na łagodniejszy: „Tajne nagrania, eleganckie restauracje, kubańskie cygara i intrygi w końcu dopadły polski rząd” („Secret recordings, posh restaurants, Cuban cigars and intrigue finally catch up to Polish government”). Pierwotny tytuł widać jeszcze jedynie w linku do tekstu: http://www.washingtonpost.com/news/morning-mix/wp/2015/06/11/sex-lies-and-audio-tape-secret-recordings-finally-catch-up-to-polish-government/.

Pikanterii całej sprawie związanej z publikacją artykułu właśnie na łamach „Washington Post” dodaje fakt, że to właśnie na łamach tego dziennika publikuje Anne Applebaum – żona Radosława Sikorskiego.
O samym Radosławie Sikorskim amerykańskie media również nie zapomniały. Dziennikarze przypominają jego niewybredne porównanie stosunków polsko-amerykańskich do seksu oralnego.

Dziennikarska CNN Dana Bash przypominając słowa Sikorskiego pisała właśnie o „porównaniu do seksu oralnego”, jednak internauci szybko przypomnieli dokładny cytat z Radosława Sikorskiego. Poniżej przypominamy zarejestrowany na taśmach fragment rozmowy, który tak zaintrygował amerykańskie media:
Sikorski: - Wiesz, że polsko amerykański sojusz jest nic nie warty. Jest wręcz szkodliwy, bo stwarza Polsce fałszywe poczucie bezpieczeństwa.
Rostowski: - Dlaczego?
Sikorski: - Bullshit kompletny. Skonfliktujemy się z Rosją, Niemcami, będziemy uważali, że wszystko jest super, bo zrobiliśmy laskę Amerykanom. Frajerzy, kompletni frajerzy.
Sikorski: - Problem w Polsce jest, że mamy bardzo płytka dumę i samoocenę.
Rostowski: - Taki sentymentalizm.
Sikorski: - Taka murzyńskość.
Rostowski: - Jak, jak?
Sikorski: - Murzyńskość.