Europosłowie przypomnieli, że w rezolucji z listopada 2012 r. w sprawie bezpieczeństwa cybernetycznego i cyberobrony Parlament Europejski wezwał Komisję i Radę, by jednoznacznie uznały swobody cyfrowe za prawa podstawowe oraz za niezbędne warunki korzystania z powszechnych praw człowieka. Parlament podkreślił też, że państwa członkowskie powinny zmierzać do sytuacji, w której nigdy nie zagrożą prawom i swobodom swoich obywateli przy opracowywaniu reakcji na zagrożenia i ataki cybernetyczne.
W imieniu Grupy Europejskich Konserwatystów i Reformatorów w debacie głos zabrał wiceprzewodniczący PE Ryszard Czarnecki, który podkreślił, że cyberprzestrzeń jest „łakomym kąskiem dla terrorystów islamskich, ale także dla hakerów, których ataki są inspirowane przez Rosję”.
- Tak było na Łotwie, tak było w Estonii, tak było również w moim kraju – w Polsce. Jest to więc płaszczyzna aktywności niektórych państw z ambicjami imperialnymi bądź terrorystów (...) Musimy mieć poczucie, że tych ataków może być coraz więcej i że cały system nie tylko w sensie mediów, ale systemy państwowe mogą być paraliżowane w wyniku takich ataków – tłumaczył wiceprzewodniczący PE.
Z kolei europoseł Dawid Jackiewicz zauważył, że od ww. rezolucji minęło już ponad 2,5 roku, a mimo to, postępów w walce z cyberatakami nie widać.
- Chciałbym zapytać - o jakich postępach w walce z cyberatakami mówi nam dziś Rada i Komisja? Czy Unia Europejska jest w stanie stworzyć program sankcji za cyberszpiegostwo tak, jak uczyniły to np. Stany Zjednoczone? (...) Dostęp do mediów oznacza przecież dostęp do informacji. A informacja jest dziś jednym z najważniejszych, jeśli nie głównym, dobrem, które decyduje o osiąganiu celów nie tylko w sferze społecznej, ale również tych politycznych i gospodarczych – mówił Dawid Jackiewicz, podkreślając jednocześnie, że cyberataki coraz częściej stają się narzędziem walki politycznej.