Być może ci, którzy uważali, że ten projekt nie ma szans powodzenia, myśleli racjonalnie. Na szczęście Pan Bóg miał w tej sprawie inne zdanie. I posłużył się najlepszym na świecie zespołem, który musiał ją czasem redagować niemal społecznie. Dał nam również najlepszych, najwierniejszych na świecie Czytelników, którzy mimo problemów na rynku kolportażu szukają „Codziennej” i ją kupują. Bez względu na trudności zawsze wierzyliśmy w to, co robimy. Mamy swoje zdanie i nie wahamy się go głośno wypowiadać, nawet czasem wbrew naszym przyjaciołom. Ludzie to wiedzą i dlatego chcą nas czytać. A jeśli ktoś potrzebuje dowodów na istnienie Boskiej opieki, to dostał je z każdym numerem naszej gazety – już 2500 razy!
2500 dowodów na Boską opiekę
Według prasoznawców nie było miejsca na taką gazetę jak „Codzienna”. Jeden z tuzów analizujących rynek prasy uważał, że najdalej po miesiącu znikniemy. Niemal powszechne było przekonanie, że ponieważ „Codzienna” powstała na miesiąc przed wyborami 2011 r., to niedługo po nich sami ją zamkniemy. Wszyscy pukali się w czoło i zastanawiali się, jak taką gazetę finansować – bez reklam, przy upadającym rynku prasy. A jednak „Codzienna” przetrwała i ukazuje się niezmiennie od ośmiu lat.