To kwestia dni albo tygodni, kiedy wyjdzie na jaw, że mam nowotwór czwartego stopnia
– mówiła w ABC News aktorka.
Tak więc mój rak powrócił i to dlatego tutaj jestem
– dodała.
Doherty po raz pierwszy przyznała, że choruje na nowotwór w 2015 roku. Dwa lata później doszło do remisji.
Aktorka przyznaje, że nie może się pogodzić z nawrotem choroby.
Nie sądzę, żebym to przepracowała. To gorzka pigułka do przełknięcia pod wieloma względami. Zdecydowanie miałam dni, kiedy pytałam: dlaczego ja? Później było: cóż, a dlaczego nie ja? Kto inny? Kto poza mną na to zasługuje? Nikt z nas. Moją pierwszą reakcją zawsze jest zmartwienie, jak przekażę to mojej mamie, mojemu mężowi
- opowiadała.