Film „Wielka Warszawska”, który właśnie trafia do kin, przenosi widzów do początku lat 90. – czasu transformacji, gwałtownych zmian i nowych reguł gry. Akcja rozgrywa się wokół Tor Wyścigów Konnych Służewiec, gdzie krzyżują się drogi dżokejów, trenerów, biznesmenów i ludzi z półświatka.
Głównym bohaterem jest Krzysiek Salomon, młody dżokej marzący o zwycięstwie w najważniejszej gonitwie w kraju. Początkowo wierzy, że na torze wygrywa talent i ciężka praca. Z czasem odkrywa jednak, że świat wyścigów to sieć zależności, korupcji i manipulowania wynikami. W realiach rodzącego się kapitalizmu uczciwość szybko zderza się z brutalną rzeczywistością.
Tomasz Kot wciela się w postać Marka Lewandowskiego – właściciela koni, który idealnie wpisuje się w typ „złotego dziecka transformacji”.
„Mój bohater miał wszystkie cechy, które w tamtym czasie dawały szansę na sukces: odwagę, spryt i gotowość do ryzyka”
– podkreśla aktor. – „To były czasy, gdy kto pierwszy, ten lepszy. Nagle upadła komuna i otworzyły się nowe możliwości”.
Dla Kota praca nad filmem była także osobistym odkryciem.
„Z wyścigami mam podobnie jak kiedyś ze 'Skazanym na bluesa'. Wcześniej nie znałem tego świata, a w trakcie zdjęć go polubiłem”
– przyznaje. Aktor wcześniej nigdy nie był na służewieckim torze, a plan filmowy stał się dla niego przyspieszonym kursem wyścigów konnych.
„Wielka Warszawska” to również sentymentalna podróż do Warszawy sprzed trzech dekad. Na ekranie pojawiają się budki telefoniczne, autobusy Ikarus, kluby go-go i Bazar Różyckiego, gdzie – jak głosi legenda – można było kupić wszystko. Kostiumy i rekwizyty oddają chaos tamtej epoki: za duże garnitury, skórzane kurtki, pstrokate koszule i dresy z kreszu.
Kot zwraca uwagę, że choć dziś młodzi ludzie patrzą na lata 90. z fascynacją, jego wspomnienia są bardziej ambiwalentne.
„Patrzyłem na to oczami trzynasto-, czternastolatka. To nie była kraina mlekiem i miodem płynąca. Nagle ludzie tracili pracę, a ceny rosły w zastraszającym tempie”
– wspomina.
Film pokazuje więc transformację bez lukru – jako czas wielkich ambicji, ale też strachu i moralnych kompromisów. Dla aktorów był to intensywny kontakt z epoką, a dla widzów – opowieść o marzeniach, które na torze wyścigowym często przegrywają z brudnymi interesami.