Sąd orzekł, że Norwegii, największego w Europie Zachodniej producenta oraz eksportera ropy i gazu, nie można uznać za odpowiedzialną za emisje dwutlenku węgla związane z węglowodorami, które Oslo eksportuje do innych krajów.
Sąd nakazał organizacjom ekologicznym pokrycie kosztów sądowych państwa w wysokości 580 tys. koron norweskich (ponad 71 tys. dol.). Na razie nie jest jasne, czy aktywiści złożą apelację.
Według agencji AFP sprawa ta dowodzi, że walka z globalnym ociepleniem coraz częściej przenosi się do sal sądowych.
Sąd uznał, że jakiekolwiek wydobycie z przyszłych pól w Arktyce nie rozpocznie się przez najbliższe 10-15 lat, a do tego czasu powinien już działać nowy plan zarządzania tym północnym regionem.
Rządowi prawnicy przekonywali, że celem pozwu było zdobycie rozgłosu.
Chociaż Norwegia wciąż niewiele wydobywa w Arktyce, to w regionie mogą się znajdować największe złoża, które stopniowo mogłyby zastąpić produkcję z mocno eksploatowanych pól na Morzu Północnym i Morzu Norweskim.