Wiedźminowski Geralt pojawiał się w adaptacjach komiksowych, grach planszowych i karcianych oraz fenomenalnym cyklu gier komputerowych zrealizowanych przez CD Projekt.
Nie da się ukryć, że właśnie dzięki grom Wiedźmin zrobił furorę na Zachodzie, a po książki Sapkowskiego sięgnęli spragnieni dalszych wrażeń gracze.
Mieliśmy już też niefortunną adaptację filmową i serialową w reżyserii Marka Brodzkiego – wiedźmina zagrał w niej Michał Żebrowski – a nawet musicalu.
Jak pisze portal wprost.pl, niektóre z nich były po prostu przeniesieniem treści opowiadań do innego medium, inne – jak gry czy amerykańska seria komiksów publikowana przez wydawnictwo Dark Horse – twórczo rozwijały wątki prozy Sapkowskiego.
Opowiadania ze świata wiedźmina pisane przez innych autorów ukazały się nie tylko w Polsce (w tomie „Szpony i kły”), lecz również w Rosji („Opowieści ze świata wiedźmina”).
Świat stworzony przez Sapkowskiego ma bowiem tę zaletę, że można rozwijać go niemal w nieskończoność. Używając zachodniej terminologii, „Wiedźmin” stał się franczyzą, i to taką, za którą idą konkretne pieniądze. Trzy części produkowanej przez CD Projekt gry sprzedały się w nakładzie przekraczającym 33 miliony egzemplarzy
- podaje portal.
Netflix nie ujawnia budżetu serialu, lecz Lauren Hissrich zapewniała na Twitterze, że każdy odcinek będzie miał „epicką skalę” i dodała, że nakłady na seriale są naprawdę duże.
Malkontentem do niedawna pozostawał sam autor, Andrzej Sapkowski:
W Polsce nie da się filmować ani SF, ani fantasy, w ogóle nie umiemy tego robić. Nie ma środków, nie ma tradycji, nie ma umiejętności.
W „Historii i fantastyce” w 2005 roku mówił zaś:
W krajach Zachodu (…) fan zawsze wybierze w księgarni książkę znanego mu Anglosasa, a egzotyczne nazwisko autora odstręczy go od zakupu. Niestety, wiedzą o tym i wydawcy, dlatego mając w ręku książkę pochodzącą z „jakiejś Polski” lub „jakiejś Mołdawii” – nawet dobrą – dziesięć razy się zastanowią, nim wydadzą
Jednak dwa lata później ukazał się angielski przekład zbioru opowiadań „Ostatnie życzenie” oraz pierwsza część gry.
Teraz Sapkowski zmieni zdanie?