Jak podaje wprost.pl nagradzana Grammy piosenkarka Duffy założyła konto na Instagramie i już na początku ujawniła tam sensacyjną informację. Autorka hitu „Mercy” napisała, że jej artystyczne „zniknięcie” spowodowane było traumatycznymi doświadczeniami. BBC potwierdziło, że słowa, które pojawiły się na Instagramie, są rzeczywiście autorstwa wokalistki.
„Możecie sobie tylko wyobrazić, ile razy myślałam o napisaniu tego” – podkreśliła w poruszającym wpisie Duffy, czyli Aimee Anne Duffy. „Do końca nie wiem, dlaczego właśnie teraz jest właściwy czas i dlaczego mówienie o tym pozwala mi poczuć ekscytację i wolność” – dodaje. Jak przyznała, w ujawnieniu trudnych faktów ze swojego życia pomógł jej dziennikarz.
Skontaktował się ze mną, znalazł sposób, by mnie znaleźć i opowiedziałam mu o wszystkim minionego lata. Był miły i poczułam się wspaniale, mogąc wreszcie przemówić. Prawdą jest – i proszę zaufajcie mi, że czuję się teraz ok i jestem bezpieczna – że zostałam zgwałcona, odurzona i byłam przetrzymywana w uwięzieniu przez kilka dni. Oczywiście przetrwałam. Dochodzenie do siebie wymagało czasu. Nie ma łatwego sposobu na przekazanie tego. Mogę jedynie powiedzieć, że w ubiegłej dekadzie tysiące i tysiące dni starałam się, by chcieć czuć znowu słońce w moim sercu. I ono w końcu świeci
- napisała.
„Zastanawiacie się, dlaczego nie wykorzystałam mojego głosu, by wyrazić ból? Nie chciałam pokazywać światu smutku w moich oczach. Pytałam sama siebie, jak mogę śpiewać z serca, skoro jest złamane?”
– tłumaczy.
„I ono powoli się naprawiło” – zapewniała. Artystka dodała, że w najbliższych dniach udzieli wywiadu, w którym będzie się starała odpowiedzieć na wszystkie pytania, które fani chcieli jej zadać przez lata. Poprosiła też o życzliwe nastawienie, uszanowanie jej decyzji i wsparcie.