Sylwester w wydaniu Małgorzaty Ostrowskiej nie miał nic wspólnego z huczną zabawą. Artystka opublikowała w mediach społecznościowych nagranie, na którym pokazała, jak wraz ze swoją suczką Felą schroniła się w piwnicy - jedynym miejscu, gdzie huk fajerwerków był choć trochę stłumiony.
W emocjonalnym wpisie Ostrowska nie ukrywała, jak bardzo przeżywała sylwestrową noc.
- Chwila pijanej radości dla was, a to jest ta sama chwila dla mojej Feli (już po środkach uspokajających). Oczywiście, przywitaliśmy Nowy Rok w piwnicy, bo tam najciszej. I tak nie widzicie jej dygotu pod tym przykryciem
- napisała na Instagramie.
Przypadek piosenkarki nie jest odosobniony. Sylwester to dla wielu zwierząt wyjątkowo trudny czas. Huk petard, nagłe błyski światła i wysoki poziom hałasu często wywołują u psów i kotów silny lęk, a nawet ataki paniki. W skrajnych przypadkach zwierzęta uciekają z posesji lub doznają urazów, próbując się ukryć. Dlatego coraz więcej osób rezygnuje z zabawy na rzecz zapewnienia pupilom poczucia bezpieczeństwa.
W przypadku Małgorzaty Ostrowskiej ten sylwester miał dodatkowy, bardzo osobisty wymiar. Artystka niedawno przeżyła ogromną stratę. Na początku grudnia zmarł jej mąż, Jacek Gulczyński, z którym była związana od ponad czterech dekad.
Ich historia zaczęła się w latach 80., gdy Ostrowska była wokalistką zespołu Lombard, a Gulczyński dokumentował koncerty jako fotograf. Z czasem znajomość przerodziła się w głęboką relację. Przez ponad 40 lat byli dla siebie nie tylko małżeństwem, ale też najbliższymi przyjaciółmi.
Tegoroczny sylwester był więc dla Małgorzaty Ostrowskiej nie tylko walką o spokój wystraszonego psa, ale też cichym, trudnym momentem w czasie, który dla wielu innych kojarzy się wyłącznie z radością i świętowaniem.