Sophie Turner swoją przygodę z „Grą o tron” rozpoczęła w wieku 14 lat. Na początku, wyznała, przytłoczyły ją negatywne komentarze w sieci.
Po prostu w to wierzyłam. Przyznałabym: tak, jestem pryszczata, jestem gruba. Jestem złą aktorką. Wierzyłam w to wszystko
- mówiła podkreślając, że miała w tamtym czasie duży problem z samoświadomością.
Rosnący brak pewności i lawina hejtu w sieci doprowadziły u niej do początków depresji, wyznała. Jak wyjaśniła, sama zaczęła się izolować, brakowało jej motywacji. Jej sytuację jeszcze pogorszyło to, że ze względu na angaż w "Grze o tron", nie poszła na uniwersytet.
Nie miałam motywacji do niczego, nie chciałam wychodzić. Nawet z najlepszym przyjaciółmi. Nie chciałam ich widzieć, nie chciałam z nimi jadać. Płakałam całe dnie, po czym ubierałam się, ale myślałam: nie, nie chcę wychodzić. Nie ma nic, co chciałabym zrobić
- mówi.
Cierpiałam z moją depresją przez pięć czy sześć lat. Największym wyzwaniem jest dla mnie wyjście z łóżka i z domu. Nauka kochania siebie to największa trudność
- wyliczała aktorka, która teraz jest w trakcie terapii.
Jestem teraz na lekach i bardziej kocham siebie. Tak sądzę
- wyznała Turner.