Przeprowadzka nastąpiła 20 sierpnia. Do Polski przyjechali na stałe: Wasylina, Lubomir, Aleksiej, Mikołaj, Władysław, Wiktoria i Bożena Jacyniakowie. W naszym kraju przebywają nadal (przyjechali wcześniej), z zamiarem pozostania tu na stałe starsi: Roman i Włodzimierz. Młodszych pięcioro dzieci od 2 września podejmie naukę w szkołach w Łochowie. Wasylina i Lubomir podejmą pracę w firmie Arche w Łochowie.
O tym, jak do tego doszło, specjalnie dla portalu niezalezna.pl opowiedziała - sama zaangażowana w przeprowadzkę Jacyniaków do Polski - wicemarszałek Maria Koc:
Trzy lata temu byłam we Lwowie. Odbyłam m.in. spotkanie z gubernatorem obwodu lwowskiego, a przy okazji odwiedziłam ks. arcybiskupa Włodzimierza Mokrzyckiego. Był bardzo zmartwiony, bo opowiadał, że właśnie przewodniczył pogrzebowi p. Lubow Jacyniak - Polki, zaangażowanej w życie kościoła katolickiego na ziemi lwowskiej, matki dziesięciorga dzieci. Zmarła po krótkiej chorobie, przeżywszy tylko 46 lat. Jeszcze gdy była zdrowa i nic nie zapowiadało nadchodzącego nieszczęścia, ks. arcybiskup odznaczył ją Medalem Św. Jakuba Strzemię – najwyższym odznaczeniem Archidiecezji Lwowskiej. Osierociła gromadkę dzieci, a w dodatku ich ojciec zmarł krótko po niej
- mówi. Jak dodaje, "jakiś czas potem przyjechałam odwiedzić tę rodzinę, wraz z Elżbietą Filipek ze Stowarzyszenia Klasztor Węgrów - Centrum Dialogu Kultur. Przypuszczałyśmy bowiem, że trzeba tym dzieciom jakoś pomóc".
Starałyśmy się udzielić im pomocy doraźnej. Zorganizowałyśmy w związku z tym koncert charytatywny w Węgrowie. Udało się nam zebrać dzięki temu kwotę ponad 50 tys. zł. Przekazałyśmy ją rodzinie Jacyniaków: na remont mieszkania i zaspokojenie bieżących potrzeb życiowych. Także później starałyśmy się wspierać tę rodzinę. W końcu – po rozmowie z najstarszą z rodzeństwa, Wasyliną (obecnie 23-letnią) – doszłam do wniosku, że pomoc dla tej rodziny udzielana z Polski na Ukrainę jest dalece niewystarczająca. Zapytałam ją w końcu czy wraz z całym jej rodzeństwem nie zechcieliby osiedlić się w Polsce. Wasylina odpowiedziała, że już jej mama o tym marzyła, bo wszyscy z jej rodzeństwa czują się Polakami, umieją mówić w naszym języku, mają polskie korzenie
- relacjonuje. To własnie wtedy napisała specjalny list do premier, Beaty Szydło, z prośbą o to, by pomogła znaleźć odpowiednie mieszkanie dla tej rodziny.
Pani premier zwróciła się w tej sprawie do rozmaitych fundacji i organizacji i po kilku dniach zadzwonił do mnie p. Władysław Grochowski, prezes firmy Arche z siedzibą w Łochowie (w pow. węgrowskim). Powiedział, że tak go ta historia wzruszyła, że postanowił dać rodzinie Jacyniaków odpowiednie mieszkanie
- opowiada.
Po niedawnym przyjeździe rodziny Jacyniaków pod koniec sierpnia, jej członkowie teraz się aklimatyzują: młodsi szykują się do szkoły, starsi – idą do pracy w ośrodku konferencyjnym w Łochowie, którego właścicielem jest p. Grochowski. Staramy im się załatwić stały pobyt. Niedługo wystąpimy o nadanie im obywatelstwa, załatwiamy różne świadczenia, przyznanie najmłodszym rodziny zastępczej itd. Tak, by mogli godnie żyć - uczyć się, a następnie usamodzielnić. Mają bardzo dużo życzliwych ludzi wokół siebie - wśród nich burmistrza Łochowa, Roberta Gołaszewskiego, wiceburmistrz Małgorzatę Łotarską, mieszkańców Łochowa, powiatu węgrowskiego, Michała Piotrowskiego, dyrektora mojego biura w Węgrowie. A przede wszystkim państwa Lenę i Władysława Grochowskich. Należą się im wszystkim wielkie podziękowania
- mówi Maria Koc.
A dzieci są szczęśliwe – dopóki mają jeszcze wakacje wozimy ich po powiecie węgrowskim. Wydaje się, że szybko się zaaklimatyzują i będą mogły realizować swoje marzenia
- dodaje.
Według wicemarszałek dla Polaków wciąż mieszkających na dawnych Kresach Rzeczpospolitej ważne jest to, że o nich pamiętamy: mówią że „Polska o nas pamięta”.