Reżyser Spike Lee potępił stan stosunków rasowych w Stanach Zjednoczonych nawiązując do zabicia George'a Floyda w 2020 roku.
Lee, pierwszy czarnoskóry przewodniczący jury na Festiwalu Filmowym w Cannes, powiedział, że niewiele się zmieniło od czasu premiery „Do The Right Thing” na Riwierze Francuskiej w 1989 r. Film opowiada o narastających napięciach rasowych i brutalności policji. Według reżysera... nic się nie zmieniło.
„Kiedy widzisz brata Erica Garnera, kiedy widzisz króla George'a Floyda, zamordowanego, zlinczowanego… pomyślałbyś, miałbyś nadzieję, że trzydzieści kilka pieprzonych lat później Czarni przestaną być ścigani jak zwierzęta”
– powiedział Lee podczas konferencji w Cannes.
Krytycy byli oburzeni czarną komedią "Do the right thing". Po premierze w 1989 roku stwierdzono, że może on wywołać zamieszki.