Wartość człowieka jest nieprzemijająca i ponadczasowa, natomiast poczucie wartości jest bardzo zmienne, można je obniżyć, zniszczyć, podwyższyć. Jest zasadnicza różnica między stwierdzeniami: „nic nie jestem wart” a „mam niskie poczucie wartości”.
Bardzo wielu ludzi czuje się dzisiaj bezwartościowymi. Powszechna narracja mówi, że jeśli jesteś bogaty, jeśli jesteś wstanie mieć piękny dom, drogi samochód – osiągnąłeś sukces – jesteś wartościowy. Jeśli jesteś młoda, sprawna, zdrowa i piękna, chodzisz w pięknych kreacjach – jesteś wartościowa. Byłeś tu i tam, stać cię na każdą wycieczkę – posiadasz wartość. Jeśli nie masz, pieniędzy, zdrowia, sukcesów, sprawności, urody – to nie wiele znaczysz, jesteś kimś przeciętnym bez większej wartości.
To powszechna narracja szczególnie widoczna w reklamach, to podstawowe założenie. Gdy każdego dnia natrafiamy na taką narracje, jak można nie mieć obniżonego poczucia wartości?
Oprócz narracji mediów jest jeszcze wiele istotnych czynników, które obniżają poczucie wartości. Jednym z głównych jest wychowanie. Gdy często słyszy się od rodziców, ty się do niczego nie nadajesz, nic z ciebie nie będzie, nic nie potrafisz, jesteś nieudacznikiem, fajtłapą – takie słowa ranią i wpędzają w otchłań poczucia niższości.
Jak czuje się pracowniczka coll center, która dzień po dniu z bardzo niewielką skutecznością proponuje jakiś produkt? Jak czuje się bezrobotny, który od długiego czasu bezowocnie szuka pracy? Może mieć wrażenie, że jest bezużyteczny i niepotrzebny nikomu.
Problem polega na szukaniu potwierdzenia swojej wartości w czymś zewnętrznym, w opinii ludzi, funkcji społecznej, posiadaniu bogactwa, zdrowia, sprawności, urody, tytułów naukowych. Tymczasem poczucie wartości wpisane jest w nasze wnętrze.
Prawdziwe poczucie wartości pozwala na szczere mówienie i przyznawanie się do swych słabości. Nieraz przejawem niskiego poczucia wartości jest perfekcjonizm i narcyzm. W tych stylach działania, myślenia i życia nie ma miejsca na przyznawanie się do słabości. W takim myśleniu wszelka słabość odbiera wartość.
W takiej atmosferze często dochodzi do głosu, wewnętrzny krytyk, który pokazuje każdy błąd, każdą słabość, na tej podstawie prognozuje przyszłość bez nadziei jako wielką katastrofę i pasmo ciągłych porażek.
W naszym wnętrzu nieustannie rozległa się hałas, któremu towarzyszy poczucie winy. Słyszymy głosy ,,jesteś do niczego”, „nic nie potrafisz” , „jesteś nieudacznikiem”, „nigdy Ci się nie uda”, „to wszystko co robisz jest bez sensu”, „nie ma dla Ciebie nadziei”
To przedsionek piekła – słychać słowa Dantego z „Boskiej komedii”: „Porzućcie wszelką nadzieję, którzy tu wchodzicie”.
Dojrzałe poczucie wartości nie domaga się natychmiastowych czynów i działań, które usprawiedliwiałby moją wartość. Dojrzałe poczucie wartość pozwala trwać w zachwycie w pozornej bezczynności – która jest twórcza i kreatywna. To doświadczenie piękna rodzi naturalny zachwyt, który przemienia się w postawę kontemplacji. Doświadczenie wartości i piękną budzi pragnienie porządku, ładu, stabilności.
W zestawieniu z pięknem i harmonią dostrzegamy swoją ludzką kruchość. Jest paradoksem, że ludzie obcujący z wielkim pięknem, najczęściej artyści, gdy zagubią się w swym życiu, dokonują niewłaściwych wyborów, wchodzą w toksyczne związki, widzą olbrzymi dysonans między wzniosłością i czystością piękna a swoim życiem. Wielu z nich koi wewnętrzny ból, cierpienie w alkoholu, narkotykach, seksie. Innym powodem obniżania się naszego poczucia wartości może być niezgoda na przemijanie, czasu, starzenie się, coraz mniejszą sprawność i atrakcyjność.
Mądrość serca pozwala nam zgodzić się i zaakceptować przemijanie czasu. Chwila obecna jest bardzo krucha i ulotna, zawieszona między przeszłością i przyszłością.
Sztuka uważnego życia polega na ciągłym dostrzeganiu piękna i blasku ulotnej chwili, na odwadze życia w kruchości chwili obecnej bez zbytniego martwienia się o przyszłość ani ciągłego rozpamiętywania przeszłości. Każdy dzień ma dosyć swoich zmartwień.
Pojęcie „Carpe diem”: „chwytaj dzień”, „pielęgnuj dzień” spopularyzowane przez film „Stowarzyszenie Umarłych Poetów” zachęca by każdego dnia zbierać owoce, które już dojrzały.
Koholet biblijny mędrzec mówi:
„Wszystko ma swój czas,
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem:
Jest czas rodzenia i czas umierania,
czas sadzenia i czas wyrywania tego, co zasadzono,
czas zabijania i czas leczenia,
czas burzenia i czas budowania,
czas płaczu i czas śmiechu,
czas zawodzenia i czas pląsów,
czas rzucania kamieni i czas ich zbierania,
czas pieszczot cielesnych i czas wstrzymywania się od nich,
czas szukania i czas tracenia,
czas zachowania i czas wyrzucania,
czas rozdzierania i czas zszywania,
czas milczenia i czas mówienia,
czas miłowania i czas nienawiści,
czas wojny i czas pokoju (...).
W weselu chleb swój spożywaj
i w radości pij swoje wino!
Bo już ma upodobanie Bóg w twoich czynach.
Każdego czasu niech szaty twe będą białe,
olejku też niechaj na głowę twoją nie zabraknie!"