O wypadku, który wydarzył się podczas kręcenia filmu „Plane”, Gerard Butler opowiedział w programie telewizyjnym „Late Night with Seth Meyers”. Chociaż thriller ten wypełniony jest scenami kina akcji, to – jak przyznał aktor – do niebezpiecznej sytuacji doszło podczas filmowania zupełnie banalnej czynności.
– Udawałem, że próbuję naprawić hamulec. Włożyłem ręce między dwie opony. Za każdym razem, gdy je wyciągałem, pokryte były krwią i nieznanym mi zielonym płynem
– wspominał aktor.
Zdjęcia realizowano w Puerto Rico. Panował upał, a Butler co rusz wycierał ręką pot z twarzy. – Nagle mam to gardle, ustach, nosie, oczach. Moja twarz płonęła. Okazuje się, że był to kwas fosforowy. Czułem pieczenie jeszcze przez wiele godzin – relacjonował.
Aktor nie wspominał nic na temat leczenia, jakie prawdopodobnie przechodził po tym wypadku, można więc wnioskować, że nie odniósł poważnych obrażeń. Poradniki instruują, by w razie kontaktu z kwasem fosforowym (wykorzystywany jest m.in. jako odrdzewiacz) przepłukać twarz i oczy dużą ilością wody.
Pięć lat temu mówiono o innym wypadku Butlera. Jadąc motocyklem przez Los Angeles, został wypchnięty z drogi przez samochód. Trafił do szpitala. Aktor nie miał żadnych złamań, tylko sporo zadrapań i siniaków.