Włoski dziennik „Corriere della Sera” podkreślił, że to jedyny w swoim rodzaju przypadek , bo wszystkie bary w Turynie i nie tylko przez cały ten czas podnosiły ceny z powodu wzrostu kosztów.
„Nie zgodziłem się na to, by podawać filiżankę espresso nawet tylko za 1 euro”
- wyznał właściciel lokalu w stolicy Piemontu.
“Musiałem - dodał - zmierzyć się z podwyżkami w branży, o których dowiadywałem się od dostawców. Żądali coraz więcej za kawę, za konserwację ekspresu. Wszystko kosztowało za dużo, nie mógłbym kontynuować działalności przy takich cenach”.
„Dlatego postanowiłem radzić sobie sam i wszystko robić osobiście. Dzięki temu mogę utrzymać niezmienioną cenę kawy: 0,80 euro”- stwierdził Longo na łamach gazety. Zaznaczył, że sam bezpośrednio kupuje ziarna kawy nie korzystając z pośrednictwa dostawców.“Ten sposób pozwala mi przetrwać”.
Oszczędza na wszystkim. „Musiałem nawet wyłączyć muzykę w barze. Mamy szafę grającą z lat 70, bardzo piękną i sprawną. Ale jest zawsze wyłączona; licencja za dużo by kosztowała”- opowiedział.
Domenico Longo zapewnił, że utrzyma cenę 80 eurocentów, ustaloną w 2008 roku i nie zamierza jej podnosić.
„Uważam, że to słuszna cena za filiżankę wypitą szybko przy barze podczas przerwy. Poza tym dzięki temu mój lokal jest konkurencyjny. Nie ma innych takich w Turynie”
- oświadczył jego właściciel.