Dr Michał Zawadzki oraz profesor Mirosław Janowski z Johns Hopkins University uznali, że jedyną szansą jest podanie leku bezpośrednio do tętnic guza z wykorzystaniem rezonansu magnetycznego. Ze względu na szybko pogarszający się stan chorej, lekarze wystąpili do Komisji Bioetycznej i Dyrektora Szpitala o zgodę na przeprowadzenie zabiegu.
Tego typu operacje wykonywano wcześniej jedynie na zwierzętach i nigdy wcześniej nie wykonano jej u ludzi. Opracowali ją w USA polscy profesorowie Mirosław Janowski i Piotr Walczak wraz z doktor Moniką Pearl.
Doktor Zawadzki zwrócił uwagę, że rezonans magnetyczny pomaga podać lek dokładnie w miejscu, gdzie to konieczne. „Sam guz często nie jest widoczny w klasycznej angiografii RTG, a w rezonansie wiemy dokładnie gdzie się znajduje” – dodał.
Zabieg wewnątrznaczyniowego podania leku wykonano przez małe nakłucie w pachwinie, pod kontrolą angiografu RTG do tętnic mózgu zaopatrujących guz wprowadzono bardzo mały cewnik (średnicy ok. 0,4 mm), przez który podawano mannitol (w celu rozszczelnienia bariery krew-mózg), a następnie lek bevacizumab (przeciwciało monoklonalne blokujące naczynia guza - PAP).
Dr Zawadzki podkreślił, że zabieg był bardzo trudny, ponieważ guz był zaopatrywany aż przez cztery naczynia (zwykle są to jedna lub dwie tętnice).
„Do trzech tętnic udało się nam podać lek pod kontrolą RTG, jednak aby podać go do największej, czwartej tętnicy konieczne było przeniesienie pacjentki do rezonansu magnetycznego. Dopiero tam, podając kontrast przez mikrocewnik z różnymi prędkościami, uwidoczniliśmy jak lek rozprzestrzeni się w guzie i otaczającym go mózgu”
– wyjaśnił specjalista.
Dr Zawadzki dodał, że wykorzystanie tej metody pozwoliło ustalić optymalną pozycję mikrocewnika i szybkość podania leku, aby w efekcie podać lek bezpośrednio do guza i zminimalizować toksyczne działanie na inne części mózgu. „W rezonansie jesteśmy w stanie także uwidocznić rozszczelnienie bariery krew-mózg po podaniu mannitolu i tym samym zoptymalizować czas podania leku, tak by dotarł on do guza” - powiedział.
Poddana zabiegowi pacjentka już cztery dni po zabiegu wróciła do domu. Lekarze zapewniają, że jej stan wyraźnie się poprawia. „Mamy nadzieję, że guz w dalszym ciągu będzie się zmniejszał i pacjentka zyska czas na wprowadzenie innych metod leczenia” – podkreślił dr Zawadzki.
Prof. Janowski powiedział, że w badaniach eksperymentalnych i klinicznych obiecujące wyniki daje immunoterapia (stymulowanie układu odpornościowego pacjenta do niszczenia komórek guza). „Rozważamy zastosowanie tej metody również u naszej pacjentki, jednak aby było to możliwe, guz musi się znacznie zmniejszyć” - dodał.