"Nieplanowane" to film, który powstał na podstawie bestsellerowej książki Abby Johnson i Cindy Lambert pod tym samym tytułem. Wyjściowa historia opartej na faktach opowieści o dyrektor aborcyjnej kliniki Planned Parenthood, odchodzącej z biznesu, by dołączyć do ruchów pro-life, jest jednak wyłącznie pretekstem (choć mocno dającym do myślenia) do o wiele bardziej złożonej refleksji - o tym, czym naprawdę jest aborcja, jakie przynosi skutki i jak skutecznie jej się przeciwstawić.
Abby Johnson pracowała w klinice aborcyjnej Planned Parenthood. Dziś bohaterka filmu była gościem programu #Jedziemy.
Aborcja jest głównym źródłem dochodu dla takich organizacji, jak Planned Parenthood
- mówiła.
Dodała, że organizacja ta " mówiła kiedyś o zdrowiu kobiet, a teraz tak naprawdę w USA rozumieją, że to organizacja międzynarodowa, starają się wejść do każdego państwa, wspierać aborcję, zrobić ją czymś normalnym, akceptowalnym".
Kiedyś zajmowali się zdrowiem kobiet, ale teraz zajmuje się aborcją, oni robią z tego największe pieniądze
- wskazała.
Powiedziano mi, że miejsce w którym pracuje, że dzieci są abortowane do 6. miesiąca, podawano nam liczbę aborcji, które musimy zrobić miesięcznie. Odeszłam, kiedy zobaczyłam 2. miesięczne dziecko walczące o życie w łonie matki. Zrozumiałam, że to jest dziecko
- dodała.
Podkreśliła, że "ich celem jest niszczenie życia w łonie matki".
Robią to przez organizacje zdrowotne, mówią, że to ich wybór, ale to nie jest wybór dla nienarodzonego dziecka. To zwodnicza organizacja, to biznes niszczenia matek i dzieci
- mówiła.