Wejście w cisze, bycie w odosobnieniu i milczeniu powoduje pewien rodzaj dobrego napięcia. Dzięki temu napięciu wiele istotnych rzeczy może wyjść z naszej podświadomości.
Milczenie jest dobrym klimatem do wewnętrznej przemiany. Cisza pozwala zanurzyć się we własne wnętrze. Jest przestrzenią, w której spotykamy się z naszą głębią. Mądre słowa rodzą się z ciszy. W jej klimacie możemy lepiej odczytać sens naszego życia. Często nasze milczenie więcej znaczy niż nasze wielomóstwo. Nie bójmy się pozwolić na ciszę w naszym życiu.
Cisza i związana z nią ludzka bezradność jest tym miejscem w naszym sercu gdzie jesteśmy najbardziej prawdziwi, bez żadnych masek, bez grania kogoś kim nie jesteśmy. Cisza współgra z naszą kruchością i słabością.
Nie ma świata bez ciszy. Ciszą jest przepełniona cała przyroda, góry, lasy, pola oddychają ciszą. Dźwięki są wyjątkiem, jakiś ptak śpiewa, słychać szum wiatru, szumu drzew, szum strumieni, ale zasadniczo wszystko jest w ciszy.
Świat zbudowany jest na ciszy, świat zrodził się z ciszy.
Istnieją dwa etapy, dwie barwy ciszy.
Etap pierwszy to bolesny trud wytrzymania, gdy z naszej podświadomości wychodzą lęki i obawy, nierzadko krzywdy i zranienia. Cisza rodzi napięcie które ujawnia nasze słabości, zranienia, cierpienia, gdzieś głęboko wyparte. Cisza wydobywa je na zewnątrz. Nieraz nie chcemy zaakceptować tego co w naszej głębi. To często są odkrycia, od których chcielibyśmy uciec, bo są bolesne. Pomocą w tym etapie powinien być bliski, życzliwy i rozumiejący człowiek – przyjaciel, który będzie nas wspierał.
W ciszy wychodzi coś co jest naszą niespełnioną tęsknotą, żalem za czymś co odeszło, przeżyte krzywdy i urazy. W takich sytuacjach istnieje pokusa ucieczki, wejścia w hałas, który zagłusza nasz wewnętrzny głos. Świadectwem naszej dojrzałości wewnętrznej jest wytrzymanie, spojrzenie temu w oczy. Nosimy w sobie dużo takich wspomnień, przed którymi uciekamy. Lepiej ten etap wytrzymać.
Nieraz to zjawisko było wykorzystywane w psychoterapii. Znany amerykański psychoterapeuta Arthur Janov, stawiał warunek przed spotkaniem z nim, aby przez 24 godziny być w ciszy. Zalecał nawet brak snu aby przestały działać mechanizmy obronne. Później rozmawiał o tym co cisza ujawniła.
Drugi etap ciszy jest pełen zgody na siebie i swoje życie. To cisza, w której się chce trwać, która jest źródłem wszelkiej harmonii, jest źródłem wszelkich dobrych słów. Na tym etapie odczuwamy błogosławieństwo milczenia.
Wybrzeża pełne ciszy
„Dalekie wybrzeża ciszy zaczynają się tuż za progiem
Nie przefruniesz tamtędy jak ptak.
Musisz stanąć i patrzeć coraz głębiej i głębiej,
aż nie zdołasz już odchylić duszy od dna.
Tam już spojrzeń żadna zieleń nie nasyci,
nie powrócą oczy uwięzione.
Myślałeś, że cię życie ukryje przed tamtym Życiem
w głębiny przechylonym.
Z nurtu tego ? to wiedz ? że nie ma powrotu.
Objęty tajemniczym pięknem wieczności!
Trwać i trwać. Nie przerywać odlotów
cieniom, tylko trwać
coraz jaśniej i prościej.
Tymczasem wciąż ustępujesz przed Kimś, co stamtąd nadchodzi
zamykając za sobą cicho drzwi izdebki maleńkiej ?
a idąc krok łagodzi
- i tą ciszą trafia najgłębiej.”
fragment wiersza Karola Wojtyły