T.Love dziękuje, ale nie tłumaczy. „35 lat to kawał historii”
Oświadczenie zespołu pojawiło się w mediach społecznościowych wieczorem i szybko stało się jednym z najgorętszych tematów dnia w świecie polskiej muzyki. Formacja napisała:
„Drodzy T.Fani, 35 lat to kawał historii. Wspaniałej historii, którą od 1990 r. współtworzył z nami Sidney Polak. Dziś jednak nadszedł moment, w którym nasze drogi artystyczne i zawodowe się rozchodzą”.
Słowa brzmią oficjalnie, dyplomatycznie, ale nie wyjaśniają sedna: dlaczego teraz? Ani stanowisko zespołu, ani wpis Sidneya nie odpowiadają na to pytanie.
Obserwuj nas w Google News. Kliknij w link i zaznacz gwiazdkę
W dalszej części T.Love dodaje:
„Chcę bardzo podziękować Jarkowi za tę wielką wspólną przygodę, setki a może i tysiące koncertów, fantastyczne płyty i zawsze duży profesjonalizm. Sidney to niezwykle zdolny artysta, z pewnością jeszcze nieraz zaskoczy nas swoją kreatywnością, czy to solowo, czy w innych składach. Wszystkiego najlepszego bracie!”
Brzmi to jak zakończenie przyjaźni w zgodzie. Ale fani są innego zdania.
Kolejne odejście w krótkim czasie
W komentarzach pod postem dominują emocje, niepewność i… podejrzenia.
Internauci zauważają, że odejście Sidneya nie jest jedyną zmianą personalną w ostatnim okresie:
„Coś ostatnio dużo tych odejść z zespołu, w przeciągu dwóch miesięcy odchodzi druga ważna postać… Pytanie, kto powoduje te nagłe odejścia?”
Inni zwracają uwagę na charakterystyczne brzmienie Sidneya i jego kluczowy wkład:
„T.Love bez Sidneya to jak Stonesi bez Richardsa.”
Fani spekulują, że tak szybkie odejście dwóch muzyków nie jest przypadkiem i może świadczyć o poważnych napięciach wewnątrz formacji. Oficjalne komunikaty tego nie potwierdzają, ale internet – jak to internet – żyje już własnymi teoriami.
Trudno będzie go zastąpić
Nie da się ukryć, że Sidney Polak to nie tylko perkusista. To współtwórca charakterystycznego brzmienia T.Love, autor kompozycji, tekściarz, a także artysta solowy, który nagrał hity znane poza środowiskiem rockowym.
Jego elektryzujące przejścia perkusyjne, energia na scenie i muzyczna intuicja stały się znakiem rozpoznawczym zespołu na przełomie dekad.
Odejście takiej postaci zawsze wywołuje wstrząs. Nie tylko artystyczny.
Czy T.Love wchodzi w czas zmian?
W środowisku muzycznym coraz częściej mówi się o tym, że jedna z najpopularniejszych polskich kapel przechodzi etap redefinicji. Nowe projekty muzyków, rozbieżne wizje, przemęczenie intensywną trasą… lista możliwych przyczyn jest długa.
Na razie jednak zespół nie ujawnia żadnych kulis. A właśnie to najbardziej niepokoi fanów, którzy otwarcie piszą o swoim rozczarowaniu:
„Kilka tygodni temu Janek, teraz Sidney… W kapeli dzieje się po prostu źle”
W obliczu szturmu komentarzy grupa T.Love pozostaje na razie powściągliwa. Nie wiadomo, czy trwają poszukiwania nowego muzyka, czy też zespół planuje przebudowę składu.
Pewne jest jedno: odchodzi człowiek, który wpisał się w historię polskiego rocka.
Dla wielu to koniec epoki. A dla T.Love – początek trudnych pytań o przyszłość.