Wydarzenie zostało zorganizowane w dziesiątą rocznicę śmierci tego wybitnego artysty przez Adama Borowskiego i Strefę Wolnego Słowa, a w jego trakcie scenie koncertowej Stowarzyszenia Wolnego Słowa nadano imię Przemysława Gintrowskiego.
- Koncert trwał prawie dwie godziny i można na nim było usłyszeć gro piosenek, do których muzykę skomponował Gintrowski, w tym wszystkie jego najważniejsze utwory. Od "Ja", przez "Odpowiedź", po "Autoportret Witkacego"
- powiedział w rozmowie z portalem Niezalezna.pl Adam Borowski. Jak wskazał, podczas wydarzenia nie zabrakło kompozycji z albumów wydanych razem z Jackiem Kaczmarskim i Krzyśkiem Łapińskim, a sala pękała w szwach. - W tej kameralnej salce zmieściło się ponad sto osób - mówi.
- Było prawdziwą ucztą obcowanie i z najwyższej klasy literaturą, jaką są wiersze Herberta (recytowane przez Przemysława Tejkowskiego), i z najwyższej próby kompozycjami Przemka Gintrowskiego
- relacjonował.
Dopytywany przez nas, skąd akurat taka forma upamiętnienia artysty, Adam Borowski wskazał, że "wyjątkowo go cenimy".
- Gintrowskiego znałem osobiście - rozumieliśmy się, lubiliśmy i ceniliśmy. Był mi bardzo bliskim człowiekiem, a z jego twórczością zetknąłem się wcześnie, przy okazji powstawania jego pierwszych kompozycji. Potem, gdy po wyjściu z więzienia chodziłem do Muzeum Archidiecezji Warszawskiej na koncerty Przemka "Pamiątki", które były balsamem dla duszy w stanie wojennym, naładował mi akumulatory do walki z komuną. Z jego koncertów wychodziłem przepełniony wolą walki. W III RP również śpiewał bardzo ważne piosenki, jak np. "Kantyczka z lotu ptaka". Stał mi się bardzo bliskim człowiekiem i bardzo bym chciał, żeby młodzi ludzie, którzy będą na tej scenie występować, inspirowali się Gintrowskim
- zaznaczył nasz rozmówca, dodając, że "to był wieli patriota sięgający w swojej twórczości nie po teksty błahe, a ważne dla Polski".
Adam Borowski dopytywany, czy na scenie Gintrowskiego pojawią się w najbliższym czasie pierwsi wykonawcy, wskazał na monodram Przemysława Tejkowskiego "Rotmistrz Pilecki. Melduję Ci Polsko".
- Chcemy, żeby na tej scenie były teksty śpiewane, czy mówione, ale ważne. Żeby miały swoją wagę, żeby coś znaczyły. Żeby to była scena polska
- powiedział.