Marcin Dorociński nie ukrywa, że wcielenie się w Stanisława Wokulskiego z "Lalki" to jedno z największych wyzwań w jego karierze. – „Naprawdę strach jest olbrzymi” – przyznaje bez wahania, podkreślając, że ta postać niesie ze sobą ogromny ciężar tradycji i pamięci widzów.
Aktor doskonale zdaje sobie sprawę, że mierzy się z legendą. Wcześniej Wokulskiego grali tacy aktorzy jak Mariusz Dmochowski czy Jerzy Kamas, a ich interpretacje na stałe zapisały się w historii kina i telewizji.
„Po panu Dmochowskim i po panu Kamasie spróbować zagrać swojego Stasia Wokulskiego…”
– wzdycha Dorociński.
Mimo obaw aktor podkreśla, że ta rola jest dziś wyjątkowo aktualna.
„To jest o wartościach, które są ponadczasowe”
– zaznacza. Wymienia szacunek do pracy i ludzi, odpowiedzialność, uczciwość, pomaganie innym, miłość, pasję i honor.
„To są rzeczy, które być może teraz trochę są zapomniane, ale są niezwykle ważne”.
Dorociński nie traktuje więc Wokulskiego wyłącznie jako postaci z XIX wieku. Widzi w nim bohatera uniwersalnego – rozdartego między ideałami a rzeczywistością, emocjami a rozumem.
„Nie mogę się doczekać, żeby ten film zobaczyć”
– podsumowuje, dając do zrozumienia, że strach idzie tu w parze z ogromną motywacją.
To właśnie ta mieszanka lęku i odpowiedzialności sprawia - jak podkreśla - że rola Wokulskiego jawi się jako jedna z najważniejszych w jego aktorskim życiu.