Spot ma pokazać, że starszy człowiek może być aktywny i piękny, a zaawansowany wiek nie musi oznaczać wykluczenia i poczucia braku przydatności.
Irena Santor powiedziała, że wzięła udział w spocie, żeby zwrócić uwagę młodych ludzi na potrzebę kontaktu starszego pokolenia z młodymi, żeby znaleźli czas na wysłuchanie ich historii.
- Ten spot ma przełamać stereotypy. Wciąż nie umiemy ze sobą współżyć, mówię o młodzieży i starszym pokoleniu. Ta nitka, która nas łączy, jest naderwana
– powiedziała.
Dodała, że udział w spocie był dla niej nowym doświadczeniem.
- Młody reżyser Tomasz Szychowski, ekipa filmowa i my seniorzy w roli aktorów, to było wyzwanie. Najtrudniejsze okazało się dla mnie nagranie zdania, które miałam wypowiedzieć dokładnie w siedem sekund
– powiedziała.
Zwróciła uwagę, że ważne dla seniorów jest to, żeby nie rezygnować ze swoich pasji i nie bać się podejmowania nowych wyzwań.
- Z racji tego, że jestem piosenkarką często spotykam się z ludźmi, jestem zapraszana do współpracy i działań na rzecz innych, np. w fundacjach. Od 30 lat pracuję z fundacją pani prezydentowej Kwaśniewskiej, prawie tyle samo czasu z fundacją Ani Dymnej. Temu co robię, oddaję się całym sercem. Kiedy odmawiam zaangażowania się w jakieś przedsięwzięcie, to tylko, dlatego, że chcę być rzetelna, robić dobrze to, co mi powierzają, a nie zawsze czas na to pozwala
– dodała Santor.
Zwróciła uwagę, że wielu starszych ludzi w Polsce rzadko lub prawie wcale nie wychodzi z domu i powinno się to zmienić.
- Stary człowiek nie może siedzieć w sam w domu, musi wychodzić, do ludzi. Do tej pory było tak, że babcia siedziała w domu, gotowała, była potrzebna ze wszech miar, kochana, ale do kina nie miał kto z nią pójść. Młodzi: chodźcie z nami do kina, na koncerty, nawet rockowe! Ja chodzę. Dopiero dziś dowiedziałam się, że istnieją dancingi międzypokoleniowe i pewnie też będę na nie chodziła
– powiedziała.
- Starość to nie jest wiek, starość to stan umysłu, to punkt widzenia – trafnie napisał Wojciech Młynarski słowa piosenki, którą śpiewam – i ja się z tym zgadzam. Metrykalny wiek nie musi oznaczać starości
– podkreśliła.
Powiedziała, że śledzi na bieżąco zmiany w polityce senioralnej.
- Zmiany te zaczynają być widoczne: otwierają się kluby seniora, miejsca, gdzie można się uczyć, gdzie można być przydatnym, kogoś uczyć. To jest potrzebne. Odwiedzam często domy dla seniorów i myślę, że ludzie chętnie tam przychodzą. Mogą porozmawiać, potańczyć, napić się kawy, a nawet z kimś się pokłócić
– dodała.
- Mam 85 lat i mieszkam sama, daję radę. Przez pewien czas, po śmierci mojego ukochanego mieszkałam w Domu Artystów Weteranów w Skolimowie. To z jednej strony zwykły dom, a z drugiej niezwykły, bo pensjonariuszami są aktorzy, ludzie związani z kulturą. Jest dobrze prowadzony, otoczony pięknym parkiem. Dla pensjonariuszy są organizowane wyjazdy do teatru, do kina, na koncerty. Ale czuję, że dla mnie to jeszcze nie ten moment, żeby zamieszkać w Skolimowie
– powiedziała.
Dodała, że w planach ma jeszcze koncerty.
- Chcę śpiewać póki gardło działa, a publiczność dopisuje i chce przychodzić na moje koncerty
– powiedziała.
- Seniorom życzę na nowy rok dużo radości i czułości i żeby spotykali się z nią nie tylko w święta, ale też na co dzień. A młodych proszę: uśmiechajcie się do nas, będziemy wam za to wdzięczni całym sercem
– powiedziała Irena Santor.