Co naprawdę oznacza duża ilość śniegu?
Początek roku przypomniał nam, jak potężna potrafi być zima. Fale mrozu i intensywne opady śniegu dały się we znaki wielu krajom na różnych kontynentach. Odwołane połączenia lotnicze, zamknięte szkoły i problemy z komunikacją stały się codziennymi nagłówkami serwisów informacyjnych.
To gdzie zaczyna się zima ekstremalna? Tu nie da się wskazać jednej granicy, po której przekroczeniu śnieg automatycznie staje się zjawiskiem ekstremalnym. Wszystko zależy od lokalnych realiów, a jak się okazuje, są one bardzo różne! Są miejsca na świecie, w których lekki śnieg nie wywołuje żadnego poruszenia. Śnieg spada tam regularnie, często w dużych ilościach, a mieszkańcy od pokoleń nauczyli się funkcjonować w warunkach, które gdzie indziej uznawane byłyby za pogodowy kataklizm.
5 cm vs 5 metrów – ta sama zima, inne światy
- Warszawa: 10–15 cm śniegu może sparaliżować poranny ruch
- Zakopane: 30 cm w jedną noc to „normalna zima”
- Japonia (Hokkaido): 5 metrów w sezonie to standard
- Alaska: śnieg liczony w piętrach budynków
Ile śniegu spada w Polsce?
Polska leży w strefie klimatu umiarkowanego. Jednego roku śnieg pojawia się tylko symbolicznie, innego potrafi zdominować krajobraz na wiele tygodni.
Średnie wartości:
- niziny: 20-60 cm śniegu w całym sezonie
- pojezierza i wschód kraju: 60-90 cm
- góry: od 200 do nawet 500 cm w sezonie
Rekordy śnieżne w Polsce
Tatry, Beskidy i Sudety to zupełnie inny świat. W najwyższych partiach gór śnieg może zalegać przez większość roku, a jego grubość liczona jest w metrach.
Zdarzają się sezony, w których pokrywa śnieżna przekracza wysokość dorosłego człowieka. Dla turystów i narciarzy to raj, dla ratowników górskich i mieszkańców poważne wyzwanie. Lawiny, odcięte drogi i ekstremalne warunki pogodowe są tam realnym zagrożeniem.
- Tatry: pokrywa śnieżna przekraczająca 3 metry
- Zakopane: zimy z ponad 150 dniami śniegu
- Sudety: częste zawieje i lawiny śnieżne
Polska vs świat - gdzie naprawdę jest biało?
Jak Polska wypada na tle światowych śnieżnych gigantów? Gdy spojrzymy poza Europę, polska zima zaczyna wyglądać bardzo skromnie. W niektórych regionach świata śnieg nie jest epizodem, lecz dominującym elementem krajobrazu przez większą część roku. Tam liczy się go nie w centymetrach, ale w metrach, a czasem nawet w dziesiątkach metrów.
Teraz czas na globalne porównanie. I tu Polska… znika w cieniu śnieżnych gigantów.
Japonia jako fenomen śnieżnego świata
Dla wielu osób to zaskoczenie, ale to właśnie Japonia uznawana jest za jeden z najbardziej zaśnieżonych krajów na Ziemi. Połączenie wilgotnego powietrza znad oceanu i niskich temperatur sprawia, że w niektórych miejscowościach śnieg pada niemal bez przerwy przez całą zimę.
Są miasta, w których zimowe krajobrazy przypominają ściany śniegu wyższe niż budynki. Mieszkańcy poruszają się specjalnie przygotowanymi korytarzami, a codzienne odśnieżanie jest elementem normalnego rytmu dnia.
Japonia jest uznawana za najbardziej zaśnieżony kraj świata.
- miejscowości z 10-15 metrów śniegu rocznie
- regularne zasypywanie parterów domów
- specjalne tunele śnieżne dla pieszych
Miasta takie jak Aomori czy Sukayu Onsen biją rekordy sezonowe.
Ameryka Północna i śnieg w skali ekstremalnej
Kanada i północne regiony Stanów Zjednoczonych to kolejne obszary, gdzie pojęcie dużej ilości śniegu nabiera zupełnie nowego znaczenia.
W niektórych miejscach sezonowa suma opadów potrafi kilkukrotnie przewyższać to, co w Polsce uznalibyśmy za rekord stulecia. Zimy są tam długie, intensywne i wymagają ogromnych nakładów na utrzymanie infrastruktury.
Kanada - śnieg na skalę kontynentu
- Góry Skaliste: 8-12 m śniegu rocznie
- Nowa Fundlandia: jedne z najbardziej śnieżnych miast świata
- śnieg obecny nawet 6-7 miesięcy w roku
Dla Kanadyjczyków „dużo śniegu” zaczyna się tam, gdzie w Polsce mówi się o klęsce żywiołowej.
USA - rekordy, które trudno sobie wyobrazić
- Mount Baker (Waszyngton): prawie 30 metrów śniegu w jednym sezonie (rekord świata!)
- Alaska: śnieg + ekstremalne mrozy
Norwegia i Islandia - gdy śnieg spotyka żywioł
W Norwegii i na Islandii zima to znacznie więcej niż tylko opady śniegu. O jej surowości decyduje połączenie białego puchu z niezwykle silnym wiatrem, który potrafi w kilka godzin całkowicie odmienić krajobraz.
Podczas zimowych sztormów śnieg nie opada spokojnie na ziemię, lecz jest porywany i przenoszony na ogromne odległości. W efekcie powstają potężne zaspy, które nierzadko dorównują wysokością budynkom, zasłaniają wejścia do domów i pochłaniają drogi.