Każdy człowiek w ciągu swej historii życia tworzy swój własny system przekonań na temat siebie, swoich możliwości i ograniczeń, na temat innych ludzi, świata itp.
Wielu ludzi posiada formalny i normatywny stosunek do otaczającego świata.
Zwracają uwagę na wiele szczegółów, przepisów i norm, zapominając o szerszej perspektywie i całym kontekście sytuacji. Fabuła poniższej przypowieści ukazuje pewne skutki takiego patrzenia na rzeczywistość.
Świeca
Pewien człowiek przyjął zakład, że zdoła spędzić całą noc w pobliskich górach i przeżyć mimo mrozu i śnieżycy. Kilku jego znajomych w herbaciarni zgodziło się być sędziami w tym zakładzie.
Zabrał on ze sobą księgę i świecę, i mimo niezwykłego zimna, powędrował w góry. Rano, skostniały i na wpół żywy, upomniał się o należne mu pieniądze.
„Czy naprawdę nie miałeś ze sobą niczego, co służy ogrzewaniu?” – zapytano go.
„Niczego”
„Nawet świecy?”
„Tak, miałem ze sobą świeczkę”.
„W takim razie przegrałeś zakład”.
Nic nie odpowiedział.
Kilka miesięcy później zaprosił tych samych ludzi na ucztę. Zadowoleni usiedli w pokoju gościnnym oczekując na posiłek. Godziny mijały. Wreszcie zniecierpliwieni goście zaczęli dopominać się o poczęstunek.
„Chodźmy zatem sprawdzić, czy obiad jest już gotowy” – powiedział.
Wszyscy udali się do kuchni i ujrzeli tam olbrzymi kocioł z wodą, pod którym płonęła świeca. Woda nie była nawet letnia.
„Jeszcze niegotowe” – powiedział. – „Nie wiem dlaczego, bo przecież ten garnek grzeje się tutaj już od wczoraj”.
Drogocenna perła, Zbiór przypowieści Środkowego Wschodu stosowanych w psychoterapii, wybór, opracowanie i przekład B. K. Peczko, Kraków 1993, s.38.