Jak podaje portal radiozet.pl, Doda zagrała koncert w Olsztynie w ramach akcji "Bezpieczny Olsztyn". Artystka spadła z wysokiej na trzy metry sceny na ziemię. Nieprzyjemną sytuacją Dorota Rabczewska podzieliła się ze swoimi fanami na Instagramie.
"Kochani bardzo serdecznie wam dziękuję za koncert. Olsztyn byliście naprawdę super publicznością. Daliście bardzo dużo energii, ale muszę dzisiaj dać szybciutko autografy, ponieważ mam bardzo duży problem z ręką, bo dzisiaj mój menadżer koncertowy nie dopilnował podestu i spadłam z trzech metrów po raz kolejny, gdyż ułamała się barier"
- powiedziała Doda na wideo, które opublikowała na swoim Instagramie. Po chwili dodała, że ból jej coraz bardziej dokucza. Mimo wszystko zdecydowała się wyjść do fanów, aby rozdać im autografy.
"Coraz bardziej nie czuję ręki, bo spadłam na ziemię. Ból jest coraz większy, ale zaraz do was wyjdę rozdawać autografy"
- powiedziała na nagraniu. Kiedy Doda wyszła przywitać się z fanami, okazało się, że nikogo nie ma. Jak się okazuje, uczestnicy koncertu zostali wyproszeni przez ochronę i poinformowani, że gwiazda nie wyjdzie do nich, bo opuściła już amfiteatr. Za całe zamieszanie przeprosił jeden z organizatorów koncertu.