Rząd w tajemnicy przygotowuje przyjęcie masowej fali migrantów » więcej w Gazecie Polskiej! CZYTAJ TERAZ »

Do tego filmu Coppola przymierzał się od lat 80. "Megalopolis" - psychodeliczna opowieść science fiction

USA zbliżają się do punktu, w którym Rzymianie tysiące lat temu stracili swoją republikę. To nie politycy, ale artyści będą nadzieją dla naszego kraju – powiedział Francis Ford Coppola. Film "Megalopolis", do którego realizacji przymierzał się od lat 80., pokazano w konkursie głównym festiwalu w Cannes.

Megalopolis
Kadr z filmu - materiały prasowe

"Megalopolis" to psychodeliczna opowieść science fiction, której pierwszą wersję twórca napisał jeszcze w latach 80. Wtedy nie mógł pozyskać środków finansowych. Później realizacja przesuwała się w czasie m.in. ze względu na zamach na World Trade Center, problemy ze skompletowaniem obsady i pandemię koronawirusa. Jednak Francis gotów był zapłacić naprawdę wysoką cenę za możliwość spełnienia swojego marzenia. I to dosłownie - ostatecznie większość kosztów produkcji pokrył sam. Jak powiedział dziennikarzowi Deadline, nie zależy mu na zdobyciu kolejnych nagród. Chciałby pozostawić po sobie film, który "będzie dla widzów wyzwaniem". Jego scenariusz został zainspirowany Rzymem w okresie upadku republiki i początków cesarstwa.

Rzecz dzieje się w futurystycznej wersji Nowego Jorku – Nowym Rzymie. Jednym z głównych bohaterów jest ambitny architekt, wizjoner Caesar Catalina (w tej roli Adam Driver), który pragnie stworzyć w zniszczonym mieście utopijne społeczeństwo. Na drodze staje mu zwolennik dawnego porządku, burmistrz miasta Franklyn Ciceron (Giancarlo Esposito). Starszy mężczyzna przeżywa szok, kiedy dowiaduje się, że jego córka Julia (Nathalie Emmanuel) zakochała się w Caesarze. Robi, co w jego mocy, by młodzi się rozstali. W obsadzie znaleźli się również m.in. Shia LaBeouf, Forest Whitaker, Dustin Hoffman, Chloe Fineman i Jon Voight.

Obraz przyjęto w Cannes z szacunkiem należnym staremu mistrzowi. Po premierowym pokazie twórcy otrzymali dziesięciominutową owację na stojąco. Krytycy są rozczarowani dziełem, czemu dają upust w recenzjach. Mimo to podczas piątkowej konferencji prasowej Coppola zapewnił, że czuje "mieszankę ulgi i radości", że dopiął swego. Jak przypomniał, kiedy lata temu wpadł na pomysł filmu inspirowanego historią Rzymu, ale osadzonego we współczesnych Stanach Zjednoczonych, nikt nie rozumiał jego koncepcji.

- A przecież Stany Zjednoczone zostały zainspirowane republiką rzymską. Nie chcieliśmy króla, Rzym też go nie chciał, więc wymyślono nową formę władzy, prawo rzymskie. Nawiasem mówiąc, nawet nasze miasta budowano na podobieństwo Rzymu. Wtedy jeszcze nie miałem pojęcia, że fabuła będzie w takim stopniu rezonowała z tym, co dzieje się w Stanach. Zbliżamy się do punktu, w którym Rzymianie tysiące lat temu stracili swoją republikę. Uważam, że to nie politycy będą nadzieją dla naszego kraju, ale artyści. Ich rolą jest uświadamianie, co dzieje się wokół nas

– powiedział.

Pytany o problemy dystrybucyjne "Megalopolis", przez które może ponieść stratę finansową, Coppola zapewnił, że nigdy nie troszczył się o pieniądze. Jak wyjaśnił, jednym z powodów, dla których miał linię kredytową umożliwiającą mu realizację filmu, było to, że w 2008 r. pożyczył 20 milionów dolarów - chciał zbudować winnicę, która uwzględniałaby potrzeby rodzin z dziećmi. 

O problemach Francisa z wprowadzeniem filmu do kin zaczęło być głośno w kwietniu. Branżowe portale, powołując się na opinie anonimowych dystrybutorów, pisały, że film nie przyciągnie widzów przed ekrany i jest trudną do wypromowania, szaloną, artystyczną wizją. Jak podały, żadne z wielkich studiów – takich jak Warner Bros., Disney czy Paramount – nie było zainteresowane dystrybucją. Przed festiwalem w Cannes obraz zyskał francuskiego dystrybutora i został sprzedany na najważniejsze rynki europejskie, m.in. do Wielkiej Brytanii i Hiszpanii. Wciąż nie ma amerykańskiego dystrybutora, ale w czwartek pojawiło się światełko w tunelu – ogłoszono, że trafi do kin Imax jeszcze w tym roku. Nie wiadomo też, czy zadebiutuje równocześnie we wszystkich państwach.

Oprócz "Megalopolis" o Złotą Palmę walczy 21 tytułów. Laureata statuetki poznamy w sobotę 25 maja. Wyłoni go jury w składzie: amerykańska reżyserka, aktorka i scenarzystka Greta Gerwig (przewodnicząca), turecka scenarzystka i fotografka Ebru Ceylan, amerykańska aktorka Lily Gladstone, francuska aktorka Eva Green, libańska reżyserka i scenarzystka Nadine Labaki, hiszpański reżyser, scenarzysta i producent Juan Antonio Bayona, włoski aktor Pierfrancesco Favino, japoński reżyser Hirokazu Koreeda oraz francuski aktor i producent Omar Sy.

 



Źródło: niezalezna.pl, pap

 

prenumerata.swsmedia.pl

Telewizja Republika

sklep.gazetapolska.pl

Wspieraj Fundację Niezależne Media

Wczytuję ocenę...
Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo