Dziś obchodzimy Ogólnopolski Dzień Transplantacji, (26 stycznia). W Polsce i na świecie rośnie liczba tzw. haploidentycznych przeszczepów szpiku - od dawców spokrewnionych, ale nie w pełni zgodnych. Wyniki takiego leczenia są równie dobre, jak w przypadku zgodnych dawców niespokrewnionych.
Przeszczep szpiku od dawcy rodzinnego lub niespokrewnionego to jedna z podstawowych metod leczenia białaczek i chłoniaków – złośliwych nowotworów układu krwiotwórczego. W 2019 r. w katowickim ośrodku przeprowadzono 114 takich procedur, zarówno od dawców rodzinnych, jak i niespokrewnionych. W 2018 r. było to 105 przeszczepów.
W pierwszej kolejności zawsze badamy rodzeństwo. Połowę genów dostajemy od mamy, połowę od ojca. Jeśli brat otrzymał te same geny, co ja, to jest dla mnie optymalnym dawcą. Jeśli jednak brat lub siostra są niezgodni, na podstawie już posiadanego wyniku jesteśmy w stanie oszacować, czy to jest potencjalny dawca do przeszczepu haploidentycznego.
- wyjaśnił prof. Helbig, który kieruje oddziałem hematologii i transplantacji szpiku katowickiego szpitala.
Mimo wszystko staramy się znaleźć zgodnego w pełni dawcę niespokrewnionego - czyli takiego, który będzie zgodny w 10 na 10 badanych antygenów. W przypadku przeszczepu haploidentycznego to musi być co najmniej 50-procentowa zgodność.
- dodał.
Dawców niespokrewnionych koordynatorzy szukają w bazie dawców, których jest obecnie na świecie ok. 30 mln. Polski rejestr jest trzecim co do wielkości w Europie, liczy ok. 1,6 mln dawców. Ze względów logistycznych najlepiej znaleźć dawcę dla Polaka w polskim rejestrze. Tak też się często dzieje – 60 proc. dawców w Polsce pochodzi z polskiego rejestru.
Pierwszy przeszczep haploidentyczny przeprowadzono w katowickim szpitalu im. A. Mielęckiego w marcu 2018 r. Pacjent czuje się obecnie bardzo dobrze. W sumie w Katowicach przeprowadzono dotąd 30 takich transplantacji. Ostatnie dane ogólnopolskie są z 2018 r. – wtedy przeprowadzono w kraju 68 przeszczepów haploidentycznych.
Trzeba pamiętać, że dawca w połowie zgodny jest to dawca szybko dostępny – przy niespokrewnionym potrzebujemy 2 miesiące na zorganizowanie całej procedury, przy dawcy haploidentycznym rodzinnym – 3 tygodnie. Jeżeli choroba wymaga transplantacji pilnej, to możemy pominąć poszukiwania dawcy niespokrewnionego, wybierając kogoś z rodzeństwa, bo jeśli pacjent jest pod ścianą i wiemy, że nie dotrwa tych dwóch miesięcy, to taka opcja jest dla niego idealna.
- dodał.
W ciągu ostatnich miesięcy polscy hematolodzy notują też tendencję spadkową w zakresie przeszczepów autologicznych - czyli takich, gdzie biorcy podaje się jego własny szpik, poddany specjalistycznej obróbce. Głównym wskazaniem do takiego przeszczepu jest szpiczak plazmocytowy, tymczasem od połowy roku w Polsce na liście leków refundowanych znalazły się nowoczesne preparaty.
Dostęp do nowoczesnych leków w szpiczaku zdecydowanie się zwiększył. Można powiedzieć, że on jest już porównywalny z krajami europejskimi. Wobec tego część chorych otrzymuje te leki zamiast transplantacji, co dla pacjenta jest wygodną opcją - raz w tygodniu bierze tabletkę czy zastrzyk. Nadal jednak autoprzeszczep stanowi standard w leczeniu szpiczaka. Być może ci pacjenci trafią do nas z pewnym opóźnieniem, po wyczerpaniu nowych opcji leczenia.
- przewiduje prof. Helbig.