Ostatni w kolejce, co najmniej 100 osób, nie otrzymali podpisów, ponieważ noblistka musiała wyjść ok. godz. 14. Wydawnictwo Literackie zebrało dane od tych, którzy czekali, a nie dostali autografu. Osoby te będą miały pierwszeństwo na następnym spotkaniu z Tokarczuk w Krakowie - najprawdopodobniej w grudniu.
W niedzielę pierwsi czytelnicy przyszli przed Wydawnictwo Literackie w Krakowie już o godz. 5 rano. Od 8 rano kolejka szybko się powiększała. O godz. 10, kiedy noblistka rozpoczęła podpisywanie książek, sznur czytelników z książką w ręku sięgał z ulicy Długiej do placu Jana Matejki. Kolejne osoby dołączały do kolejki jeszcze w południe - wówczas sięgała ona wciąż niemal do placu Matejki. Kolejka przestała rosnąć w chwili, gdy przedstawiciel Wydawnictwa Literackiego przyniósł ostatniej osobie w kolejce białą kartkę z napisem „Jestem ostatni w kolejce". Na kartce tej zostało dopisane imię i nazwisko „ostatniej" - Weronika Indyk.
Za studentką, mimo trzymanej przez nią białej karki, ustawiali się jeszcze pojedynczy czytelnicy, którym zależało na podpisie noblistki. Ostatecznie kartka „ostatniego w kolejce" trafiła do pana Mirosława Wierzbickiego, miłośnika literatury, który zabrał do podpisu „Podróż ludzi Księgi". "Ostatni w kolejce" nie otrzymali jednak autografów.
Wśród tłumów czytelników czekających na podpis noblistki byli głownie mieszkańcy Krakowa, ale i innych regionów kraju
Dzień wcześniej, w sobotę, noblistka spotkała się z publicznością w Centrum Kongresowym ICE Kraków, gdzie odpowiadała na pytania czytelników. W sobotnim spotkaniu uczestniczyło ok. 1,9 tys. osób.