National Archives and Records Administration (NARA) otrzymało akta członków NSDAP tuż po wojnie, kiedy przywieziono je do Stanów Zjednoczonych. Zostały one przeniesione na mikrofilmy (jest ich ponad 5 tysięcy), a oryginały zwrócono Niemcom pod koniec lat 90. XX wieku. Trzeba jednak wiedzieć, że akta nie są kompletne – jeśli osoba nie pojawia się w nich, nie oznacza to, że nie była członkiem partii.
W kolekcji znajdują się dwa różne indeksy kart: jedna to Ortsgruppenkartei (MFOK) zawierające około 6,6 miliona kart rejestracyjnych dla poszczególnych członków partii nazistowskiej. Jest na nich imię i nazwisko, numer członkowski, data i miejsce urodzenia, zawód, stan cywilny, data, w której dana osoba dołączyła, opuściła i/lub ponownie wstąpiła do Partii, adres. Druga – NSDAP Zentralkartei (MFKL) obejmuje alfabetyczny rejestr członkostwa prowadzony przez NSDAP w jego centralnych biurach administracyjnych. To około 4,3 miliona kart rejestracyjnych dla poszczególnych członków Partii.
Niemieckie archiwa nadal nie udostępniły swych zawartości dotyczących związków ludzi z NSDAP, twierdząc że mają oni prawo do prywatności.
Tymczasem na forach społecznościowych pojawiły się wpisy Amerykanów sprawdzających swoich niemieckich przodków:
Coś w Biblii o wszystkich rzeczach objawionych w dniach ostatecznych... Mam wrażenie, że ludzie nie spodziewali się, że to będą ich głębokie, ciemne sekrety.
Znalazłem przyrodniego brata mojej prababci, który został w Niemczech.
To jest jakaś mroczna historia. Gdybym odkrył coś takiego, to byłoby dla mnie jeszcze bardziej przerażające niż fakt, że moi przodkowie walczyli po stronie Konfederatów w wojnie secesyjnej. Na szczęście – nie mam żadnych niemieckich więzi.
Co zaskakujące, widać też ogromną liczbę komentarzy broniących Niemców:
Ludzie zapominają, że w Niemczech było wiele ekonomicznych cierpień biednych, niewykształconych robotników i ich rodzin. Był głód, poważne trudności, których nigdy nie poznamy, a wstąpienie do partii było sposobem na wsparcie rodziny.
Znaliśmy niemieckiego imigranta po II wojnie światowej, mieszkał na naszej wsi w Wisconsin. Raz kupiliśmy od niego mleko i tak poznali się z moim ojcem. Dopiero po latach przyznał się, że był w Hitlerjugend przed i podczas wojny. Ale był chłopcem i nie miał wyboru. Dołączył, aby rodzina miała co jeść. Inni też mieli taki powód – mówił.
Łatwo powiedzieć z perspektywy 2026 roku, że nigdy, w żaden sposób, nie poparłbyś NSDAP. Ale dla ludzi w tamtej chwili, głodnych, z rodziną do wykarmienia i w obliczu niepewności wobec wojny, cóż, powiedzmy, że mam nadzieję, że nikt z nas nigdy nie znajdzie się w tej sytuacji.
Ludzie mają tendencję do mówienia >>Nigdy bym tego nie zrobił<<. Nie rozumieją presji społecznej w tamtym czasie i niebezpieczeństwa odmówienia. Cała twoja rodzina mogła zostać zabita. Niektórzy, oczywiście, dołączali świadomie i tego chcieli. Ale inni po prostu próbowali chronić siebie i swoje rodziny.
Amerykańskie archiwa zaczęli też wchodzić masowo Niemcy, dla wielu wynik poszukiwań jest szokiem. Warto przypomnieć, że do NSDAP należało ponad 8,5 miliona Niemców.
W Polsce internauci zaczęli sami ściągać tę ogromną ilość danych, bojąc się, że zostaną one zablokowane. Ludzie zrzucają się na zakup dysków i serwerów, by tam umieścić kartotekę członków NSDAP.