Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Kultura i Historia

Występ mistrza z King Crimson

To był faktycznie wieczór solidnie „zabarwiony karmazynem” – jak zachwalali w materiałach prasowych organizatorzy wrocławskiego i warszawskiego występu „Adrian Belew Power Trio”.

Autor:

To był faktycznie wieczór solidnie „zabarwiony karmazynem” – jak zachwalali w materiałach prasowych organizatorzy wrocławskiego i warszawskiego występu „Adrian Belew Power Trio”.

W stołecznym klubie Progresja Music Zone wraz ze swym triem wystąpił amerykański gitarzysta i wokalista prog-rockowy Adrian Belew, znany przede wszystkim z ponad 30-letniej współpracy z legendarnym King Crimson. Belew to muzyk, z którym bodaj najdłużej współpracował (do 2013 r.), znany z kapryśnego charakteru, lider Karmazynowego Króla Robert Fripp.

100-minutowy koncert Power Trio wypełniony był przede wszystkim muzyką lidera. Nie zabrakło także utworów wykonywanych przez niego (a po części skomponowanych i opatrzonych tekstami) z okresu współpracy z King Crimson. Wśród nich te najbardziej znane (Three of a Perfect Pair, Indiscipline, Elephant Talk czy One Time).

Belew nie byłby jednak samodzielnym artystą, gdyby poprzestał na odtwarzaniu starych utworów sprzed ponad 30 lat, w dodatku pochodzących z okresu, gdy grał w grupie, której nie on był liderem. Sam wydał zresztą 20 solowych albumów z osobliwą mieszanką utworów „pop” w stylu The Beatles, po awangardowe, post-hendrixowskie ostre brzmienia z wykorzystaniem elektronicznych syntezatorów gitarowych. To właśnie muzyka tego typu przeważała podczas warszawskiego koncertu.

Liderowi towarzyszyli równie sprawni jak on technicznie i obdarzeni wyobraźnią amerykańscy artyści: basistka Julie Slick i wielokrotnie nawiązujący z nim muzyczne dialogi perkusista Tobias Ralph.

Trio zagrało program obfitujący w brzmieniowe niespodzianki, pełen improwizacji, z wykorzystaniem wielu nowoczesnych możliwości sprzętowych, jaki daje obecna technika. Adrian Belew zaprezentował również swój nowy projekt pod nazwą FLUX. Jak tłumaczą organizatorzy koncertu, jest to „zestaw aplikacji mobilnych zawierających ponad 300 utworów Adriana, które dzięki nim nigdy nie brzmią tak samo. Muzyk zaprojektował je, by „tworzyć dźwięki, których nie może wydobyć z innego sprzętu””.

W stylu gry gitarzysty (w Warszawie zagrał na specjalnie dlań skonstruowanej gitarze „Parker Signature Adrian Belew Fly”, z użyciem m.in. elektronicznego przetwornika Line 6 Variax i systemu MIDI) można się niewątpliwie doszukać wpływów wielu wybitnych artystów. Z wieloma z nich zresztą grał – obok Roberta Frippa m.in. z Frankiem Zappą, zmarłym niedawno Davidem Bowie, Talking Heads, David Byrnem, Laurie Anderson, Tori Amos czy Nine Inch Nails, bądź na nich się wzorował (Jimi Hendrix).

Warszawski wieczór z pełnym wigoru, 66-letnim Adrianem Belew trwał zdecydowanie zbyt krótko. Muzycy jego tria nie zawiedli jednak publiczności. Po koncercie jeszcze dziesiątki minut cierpliwie udzielali publiczności autografów i pozowali do selfie.
 

Dla żądnych wrażeń wysłuchania muzyki, z którą przez dziesiątki lat był współutożsamiany Belew, nadchodzi niespodzianka. We wrześniu w Zabrzu zapowiedziane są w miejscowym Domu Muzyki i Tańca i we wrocławskim Narodowym Forum Muzyki cztery koncerty reaktywowanej grupy King Crimson. Choć już bez Belewa, to zespół ma wystąpić m.in. ze swym liderem, Robertem Frippem i basistą Tony Levinem!  

Autor:

Źródło: niezalezna.pl

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane