„Sto razy orężem Polaki mogą być zmuszeni do posłuszeństwa. I sto razy powstawszy walczyć będą z powiększonym zapałem za swoją niepodległość dopóki nie zostaną wolnymi” – napisał w „Pamiętnikach”.
Nie uwolniono go nawet po odbyciu całej, zasądzonej kary. Ponad 30 lat spędził w Baszcie Świetlikowej – najgorszym miejscu Szlisselburga – bez kontaktu z innymi więźniami, nawet strażnikom zabroniono rozmawiać ze skazanym. Mimo tych strasznych warunków udało mu się zachować niezmącony umysł, a przeniesiony pod koniec życia do lepszej celi, zdołał jeszcze napisać pamiętniki, w których przebaczył swoim prześladowcom. Ale jednocześnie stwierdził w nich:
„Nastanie dzień sądu i rachunku Rosja będzie zmuszona wypłacić do ostatniego szeląga za gwałcenie praw boskich i ludzkich nie tylko względem obcych narodów, ale nawet względem własnych ludów”.

(Fot. Tomasz Łysiak; Ruiny Baszty Świetlikowej)
Ciemną stroną sprawy Łukasińskiego było zachowanie się władz powstańczych, a szczególnie Jana Skrzyneckiego, który wchodząc w roku 1822 w skład sądu, mimo wahań, podpisał wyrok na majora. W styczniu 1831 r. porucznik Antoni Łukasiński w imieniu rodziny skierował petycję do Rządu Narodowego, sugerując możliwość wymiany brata na któregoś z ważnych jeńców. Rząd przekazał sprawę do załatwienia wodzowi naczelnemu. Ani Michał Radziwiłł, ani Jan Skrzynecki nie spełnili tych zaleceń. W maju 1831 r. o majorze przypomniał w Sejmie poseł Walenty Zwierkowski. I tym razem Skrzynecki nic nie zrobił w tym kierunku.
28 lutego 2016 r., z okazji rocznicy bitwy pod Olszynką, złożone zostaną kwiaty w Alei Chwały na Grochowie. Jedna z tamtejszych tablic poświęcona jest wielkiemu i niezłomnemu patriocie, a napis na niej głosi:
„Pamięci mjr. Waleriana Łukasińskiego założyciela w 1821 roku Towarzystwa Patriotycznego aresztowanego 1822 roku najtajniejszego więźnia carów rosyjskich Mikołaja I i Aleksandra II więzionego przez 46 lat w lochach Szlisselburga do śmierci w dn. 27 lutego 1868 roku”.
Tak jak i inni więźniowie Orieszka, twierdzy zbudowanej na małej wysepce ogromnego jeziora, Łukasiński nie ma grobu. Ciała zmarłych wrzucano prawdopodobnie do zimnych wód Ładogi.