W Polsce od października obowiązują nowe restrykcje związane z pandemią. Ponownie zamknięte zostały puby i restauracje. Wiele z nich organizowało koncerty, widowiska i tworzyło tymczasowe miejsca pracy dla artystów. Kina i teatry również zostały zamknięte. Wcześniej instytucje te obowiązywały ograniczenia do 25 proc. widowni.
– Przeszliśmy przez moment totalnego lockdownu i zamrożenia kultury. Następne etapy obostrzeń znowu niestety dosięgną teatry. Pamiętajmy, że duże grono naszej publiczności już odpłynęło, obawiając się o zdrowie swoje oraz bliskich
– mówi w rozmowie z agencją Newseria Lifestyle Alicja Węgorzewska, dyrektor Warszawskiej Opery Kameralnej.
Mezzosopranistka tłumaczy, że razem z artystami Warszawskiej Opery Kameralnej robią wszystko, żeby przetrwać kryzys. Przestój trwa już ponad pół roku. To bardzo długi czas dla instytucji kulturalnej.
– Dużo występów wyjazdowych nie doszło do skutku. Plany na jesień właściwie przepadły. Wiem, w jak dramatycznej sytuacji jest wielu artystów. Dzwonią do mnie i pytają, co będzie z polską kulturą. Czy okaże się, że wszystko można zrobić online? Czy publiczność zadowoli się Netflixem i spędzaniem czasu przed telewizorem
– zastanawia się artystka.
Od wielu miesięcy media alarmują o tym, jak tragiczna jest sytuacja wielu polskich twórców kultury. Znaczna część z nich wciąż boryka się z problemami finansowymi.
– Artyści zadają sobie pytania o sens wieloletniej edukacji, o to, jak w przyszłości będzie wyglądała możliwość obcowania z publicznością, bo granie dla pustej sali jest trudne. Podczas spektakli przepływają emocje, gdy tego zabraknie, aktor odczuwa izolację. Miejmy nadzieję, że fala jesienno-zimowa przejdzie szybko i będziemy mogli wracać na scenę
– zwraca uwagę Alicja Węgorzewska.
Zaznacza, że mimo obostrzeń Warszawska Opera Kameralna nie zamierza się poddawać. Przechodzi remont, by po obecnym przestoju powitać publiczność w jeszcze bardziej nowoczesnej przestrzeni, zwłaszcza że w 2021 roku przypada 60-lecie istnienia tej wyjątkowej instytucji.