Swoje obawy wyraża m.in. szefowa amerykańskich Centrów Kontroli i Zapobiegania Chorobom (CDC) doktor Rochelle Walensky, która ostrzega przed "zbliżającym się nieszczęściem". Trend w rozprzestrzenianiu się pandemii w Stanach Zjednoczonych porównała z sytuacją w Europie sprzed kilku tygodni.
Do dalszego zachowania czujności wzywa prezydent USA Joe Biden.
- Nasza praca jest daleka od zakończenia. Wojna przeciwko Covid-19 nie została zakończona. To jest śmiertelnie poważne
- deklarował w poniedziałek prezydent.
Po ponad roku pandemii sytuacja epidemiologiczna w Stanach Zjednoczonych wciąż nie jest opanowana. W marcu w USA na Covid-19 umiera regularnie ponad tysiąc osób dziennie. Kraj przekroczył próg 550 tysięcy ofiar śmiertelnych koronawirusa - najwięcej spośród wszystkich państw świata.
- Wzrosty wykrywanych zakażeń nadeszły w chwili, gdy kraj jest o krok do powrotu do normalności, a urzędnicy w całym kraju ścigają się, aby zdobyć jak najwięcej szczepionek przeciwko Covid-19
- zauważa portal CNN.
Liczby szczepień szybko rosną - tylko w piątek, sobotę i niedzielę w USA wykonano ponad 10 milionów zastrzyków. Do tej pory około 28,6 proc. Amerykanów otrzymało co najmniej jedna dawkę szczepionki; około 15,8 proc. obywateli jest już uodpornionych na zakażenie.
Eksperci wzywają jednak Amerykanów, by nie podchodzili lekkomyślnie do rygorów bezpieczeństwa. Mimo to lokalne i stanowe władze często decydują się na łagodzenie restrykcji, w tym znoszenie obowiązku noszenia maseczek. To jest jednak - jak wskazują epidemiolodzy - niebezpieczne w trakcie "przerwy wiosennej", gdy tłumy wypełniają plaże i popularne miejsca turystyczne, a na lotniskach panuje zwiększony ruch.
O odpowiedzialność apeluje doktor Ashish Jha, dyrektor Global Health Institute na Uniwersytecie Harvarda.
- Wciąż jest wielu bezbronnych ludzi. Wielu ludzi zachoruje i umrze niepotrzebnie, gdy jesteśmy tak blisko mety
- powiedział Jha stacji CNN.