Prof. Horban powiedział w TVN24, że jeżeli „ludzie będą stosowali się do zasad masek i dystansu, to zmniejszymy transmisję i w tym momencie mamy trzy, cztery miesiące tego typu rozprzestrzeniania się infekcji”.
Gdybyśmy wprowadzili pełne zamknięcie ludzi, tak jak to było na wiosnę, co z paru powodów jest niemożliwe, to być może w ciągu miesiąca ta liczba zakażeń by spadła.
- zaznaczył.
Według Horbana „teraz cały czas system balansuje pomiędzy wydolnością systemu ochrony zdrowia (...), a możliwościami gospodarki”.
To jest tak, że jeżeli mamy poniżej 25-30 tys. zdiagnozowanych przypadków dziennie, to jest oczywiście olbrzymia liczba, ale jeszcze mam wrażenie, że będziemy jako służba zdrowia, albo ochrona zdrowia, panowali nad tą epidemią na tyle, na ile jeszcze można. Problem zacznie się, gdyby to było dużo więcej, to jest wtedy nieszczęście.
- ocenił Horban.
Pytany, „co przyjdzie wcześniej - odporność stadna, czy szczepionka, która zmieni obraz rzeczywistości pandemicznej”, prof. Horban odpowiedział:
Na tę szczepionkę tak bardzo bym nie liczył. Szczepionka, jeżeli będzie dostępna dla wszystkich, to będzie dostępna wiosną.
- zaznaczył.
Tymczasem tygodniowo ujawnianych jest ponad 150 tys. przypadków zakażeń.
Jeśli „założymy, że podatność w społeczeństwie jest rzędu 60 proc., a być może nawet i 80 proc., to oznacza, że te 60, czy 80 proc. społeczeństwa zachoruje.
- ocenił profesor.
Jak powtórzył, jeżeli „nie ma szczepionki, to jedyną metodą skuteczną jest ochrona przed rozprzestrzenieniem w postaci tzw. interwencji niefarmakologicznych”.
Wracamy do naszego stałego motta: maski, dystans.
- podkreślił prof. Horban.