"Ten rok szkolny nie będzie zwyczajny, ale wierzę, że jeżeli będziemy postępować zgodnie z wytycznymi Urzędu Zdrowia Publicznego, uda nam się, a po dwóch tygodniach będziemy mogli w pełni rozpocząć cały proces edukacyjny i będziemy uczyć się tak, jak jesteśmy przyzwyczajeni"
– mówił podczas inauguracji roku szkolnego w Stupavie w pobliżu Bratysławy minister szkolnictwa Branislav Groehling.
Zapowiedział, że w piątek spotkają się eksperci, którzy dokonają pierwszych korekt w zaleceniach służb sanitarnych. Według ministra uczniowie nie zaczęli nauki w trzech placówkach, które musiały pozostać zamknięte.
W szkołach noszenie maseczek jest obowiązkowe, z wyjątkiem klas pierwszych szkół podstawowych. Zdaniem Groehlinga nakaz ten jest jednak trudny do wyegzekwowania. "Musimy sobie z tym poradzić, musimy wytłumaczyć dzieciom, że noszenie maseczek przez dwa tygodnie to minimum, które mogą zrobić dla siebie i swoich bliskich" - wyjaśnił minister. Dodał, że w sytuacjach, gdy uczeń będzie odmawiał noszenia maseczki, powinni wkraczać dyrektorzy szkół.
Uczniowie, którzy w środę zainaugurowali rok szkolny, musieli mieć podpisane dwa dokumenty. W pierwszym rodzice zaświadczają, czy uczeń wyjeżdżał poza Słowację w okresie od 17 sierpnia do 1 września, a także czy w tym czasie dziecko brało udział w imprezie masowej. Drugi to oświadczenie, że dziecko nie jest zakażone SARS-CoV-2. Szkoły nie wymagają przedkładania negatywnych wyników testów.
Podczas pierwszych dwóch tygodni w szkołach zamknięte pozostaną sale gimnastyczne, a uczniowie mają ćwiczyć na świeżym powietrzu. Nie będzie także zajęć na basenach.