Johnson odpowiadał na pytania posłów z komisji łącznikowej Izby Gmin. To jedyna parlamentarna komisja, która może przesłuchiwać szefa rządu, a tworzą ją szefowie wszystkich zwykłych komisji, stąd też zadawane pytania dotyczą bardzo szerokiego spektrum tematów.
Tym, co wzbudziło w ocenie brytyjskich mediów największe kontrowersje, była odpowiedź Johnsona na pytanie o tzw. paszporty szczepionkowe. "Podstawowa idea certyfikatów szczepionkowych nie powinna być nam całkowicie obca" - powiedział, a dopytany, czy zwykli obywatele, idąc np. do pubu też będą ich potrzebować, odparł: "Myślę, że to jest coś, co może zależeć od indywidualnych pubów, od ich właścicieli". Johnson mówił kilka tygodni temu, że rząd rozważa różne możliwości, które umożliwiłyby wznowienie podróży zagranicznych, ale dość kategorycznie wykluczał, by paszporty szczepionkowe mogły być potrzebne, by pójść do pubu.
Szef rządu był też pytany o to, kiedy będzie zniesiony zakaz wyjazdów zagranicznych i czy możliwe będą w tym roku wakacje za granicą. Według ogłoszonego przez niego przed miesiącem planu, najwcześniejszą możliwą datą ma być 17 maja. Jak powiedział w środę, informacja w tej sprawie zostanie podana 5 kwietnia, czyli o tydzień wcześniej niż dotychczas rząd zapowiadał. Ale jak sugeruje stacja Sky News, przyspieszenie daty wcale nie jest dobrą wiadomością, bo w obecnej sytuacji epidemicznej w kontynentalnej części Europy, to zwiększa prawdopodobieństwo przedłużenia zakazu podróży.
Johnson nie wykluczył, że na listę krajów wysokiego ryzyka epidemicznego wkrótce zostanie wpisana Francja, nawet jeśli miałoby to oznaczać zakłócenia w transporcie towarów. Z państwami z "czerwonej listy" zawieszono połączenia lotnicze, zaś osoby, które w nich były w ciągu ostatnich 10 dni, a nie są obywatelami lub rezydentami Wielkiej Brytanii bądź Irlandii, mają zakaz wjazdu. Na tej liście nie ma obecne żadnego państwa europejskiego, więc jest to mniej dotkliwe niż byłoby w przypadku Francji.