W ubiegłym tygodniu zakończyło działalność kilka pierwszych z tuzina przeznaczonych do likwidacji odrębnych wiceministerstw (w meksykańskiej nomenklaturze „podsekretariatów”) przy ministerstwach, czyli „sekretariatach” rządu.
Na pierwszy ogień poszły wicesekretariat do spraw stosunków z gubernatorami stanowymi przy meksykańskim MSW, wicesekretariat ds. rozwoju technologii w resorcie komunikacji i transportu, wicesekretariat polityki turystycznej i analogiczne wiceministerstwa w resortach skarbu, obrony cywilnej, bezpieczeństwa wewnętrznego, a także kilka innych.
Wbrew wcześniejszym zapowiedziom meksykańskich mediów – jak poinformował ostatnio rzecznik sekretariatu czyli ministerstwa spraw zagranicznych - nie zostanie rozwiązany oddzielny, samodzielny departament czyli „wicesekretariat” MSZ do spraw stosunków ze Stanami Zjednoczonymi.
Budynki rozwiązywanych „wicesekretariatów”, czyli wiceministerstw są sprzedawane, co również zmniejszy wydatki rządowe.
Przychylne dla rządu lewicowego prezydenta Andresa Manuela Lopeza Obradora meksykańskie media komentują tę reformę, podjętą w czasach głębokiego kryzysu gospodarczego i społecznego spowodowanego pandemią koronawirusa, jako jedno z przedsięwzięć, które mają wskazać kierunek działań administracji państwowej w kryzysowej sytuacji spowodowanej pandemią.
Meksyk jako jeden z krajów świata najsilniej zaatakowanych przez Covid-10 utracił do końca czerwca 18,7 proc. swego PKB w porównaniu z czerwcem ub. roku.
Meksykańska Krajowa Rada ds. Analiz Rozwoju Społecznego oceniła pod koniec sierpnia w oparciu o badania własne i międzynarodowych banków inwestycyjnych, że powrót meksykańskiej gospodarki do stanu z przed pandemii może potrwać w najlepszym wypadku co najmniej trzy lata. Jednak przy mniej sprzyjających okolicznościach może to potrwać nawet 11 lat.
Już obecnie sześciu na każdych dziesięciu pracujących Meksykanów „żyje w ubóstwie” - jak podaje „El Economista”, meksykańskie pismo specjalizujące się w sprawach gospodarczych.
Więcej niż połowa Meksykanów aktywnych zawodowo jest w ósmym miesiącu pandemii zatrudniona „nieformalnie”, tj. bez umów o pracę i bez ubezpieczenia. W roku 2018 zarobki 39 proc. pracujących Meksykanów nie wystarczały im na „koszyk podstawowych zakupów”, czyli na obliczone przez rządowych ekonomistów minimum utrzymania. Obecnie – w następstwie załamania gospodarki wskutek pandemii – dotyczy to prawie połowy rodzin w Meksyku - 49 proc.
To samo źródło podaje, że meksykańska gospodarka straciła wskutek ataku koronawirusa ponad milion „oficjalnych miejsc pracy”, to jest takich na których pracownicy są zatrudnieni na podstawie formalnych umów.
Według publikowanych danych rządowych, bez pracy pozostawało w czerwcu już 2,8 miliona Meksykanów, tj. 5,5 proc. osób w wieku aktywności zawodowej .
Wobec rozmiarów społecznych i ekonomicznych następstw kwarantanny meksykańskie władze pod koniec lipca zniosły część ograniczeń i środków ostrożności wprowadzonych w związku z pandemią. Meksyk zaczyna zwolna odzyskiwać miejsca pracy, chociaż codzienna liczba nowych ofiar koronawirusa nie maleje.
Z prawie 7 000 lekarzy i innych członków personelu medycznego, którzy zmarli na całym świecie ratując zarażonych przez kronowirusa, największa grupa tych ofiar pandemii- 1 320 lekarzy, pielęgniarek, sanitariuszy – to Meksykanie.