Jego zdaniem należy obawiać się tak znacznego wzrostu zakażeń, jaki teraz notuje się w innych krajach, w tym we Francji.
Jeśli dobowa liczba zakażeń wzrośnie z obecnych 5 tys. do ponad 10 tys., istnieje groźba załamania się pierwszej szpitalnej linii walki z COVID-19
- zaznaczył.
"Placówki nie są przygotowane na gwałtowną epidemię" - dodał Palermo.
Jak zauważył szef lekarskiego związku zawodowego, "już teraz notuje się pierwsze sytuacje kryzysowe, począwszy od braku personelu i placówek, które nie zawsze gwarantują osobne ścieżki" postępowania i leczenia z koronawirusa.
W ostatnich dniach we Włoszech notuje się dziennie od ponad 4 do około 5 tysięcy przypadków zakażeń.