Prof. Ptaszyński z Centralnego Szpitala Klinicznego Uniwersytetu Medycznego w Łodzi ocenił, że wśród zaprezentowanych w czwartek instrumentów walki z epidemią koronawirusa SARS-CoV-2 najważniejsze są te, którą będą chroniły osoby starsze.
"Apel o pozostanie seniorów w domach jest słuszny. Także zapowiedź wszechstronnej pomocy dla osób starszych jest bardzo ważna. Takie zalecenie formułowalibyśmy do tej grupy wiekowej również w okresie epidemii grypy, bo na ciężkie powikłania tej choroby, starsi są także mocno narażeni"
- podkreślił prof. Ptaszyński.
Dodał, że decyzja w sprawie zawieszenia stacjonarnego kształcenia na studiach i w szkołach ponadpodstawowych w strefach czerwonych, w jego ocenie, będzie pewnie czasowa. Podkreślił, że pamiętać należy jednak, iż pewnych zawodów i umiejętności nie da się nabyć zdalnie, więc taki rodzaj edukacji nie może być — chociażby na studiach medycznych — przedłużany zbyt długo.
Jak słuszne ocenił to, że nie zakazano podróżowania, a jedynie zaapelowano o ograniczenie kontaktów w najbliższych tygodniach. Jego zdaniem, bardzo dużo zależy nie tyle od regulacji prawnych, ile od zachowań społecznych. "Nie jestem zwolennikiem lockdownu i zamykania wszystkiego. Raczej należy tłumaczyć ludziom, że trzeba się tak zachowywać, aby nie zachorować. Wszystko w myśl zasady: po co mam chorować, jeżeli nie muszę" - powiedział prof. Ptaszyński.
Jako kontrowersyjne ocenił natomiast zamknięcia siłowni, basenów i aquaparków, czyli miejsc, które pozwalają dbać o formę i kondycję fizyczną. "Pewnie lepiej byłoby, gdybyśmy mogli założyć, że korzystając z tych obiektów dbają o higienę i stosują się do zaleceń. Dyskusyjne jest też to, za jaki procent zakażeń odpowiadają tego rodzaju kontakty, bo wydaje się, że raczej zdecydowanie większy procent pochodzi ze spotkań towarzyskich" - wskazał ekspert.
Limity 5 osób na jedną kasę w sklepach w strefie czerwonej uznał za dosyć racjonalne, ale także i w tym przypadku należy ocenić, czy nie niesie to ryzyka tworzenia się kolejek na zewnątrz przy niesprzyjającej, jesienniej pogodzie.
Dodał, że nie ma jednak rozwiązań idealnych, a bez wątpienia w Polsce jest teraz kłopot z chorymi na COVID-19, gdyż jest ich coraz więcej.
"Musimy zadbać o system ochrony zdrowia. Jeżeli bardzo dużo ludzi choruje, to oni nie pracują. Idealnym rozwiązaniem byłaby szczepionka, ale jej nie mamy. Oczywiście, każda epidemia w historii świata kiedyś się kończyła. Pytanie jest: jakim kosztem? Obecnie w mojej ocenie - realnie - dziennie zakażać może się ok. 20-30 tysięcy osób. To oczywiście zwiększa liczbę osób, które doświadczyły już kontaktu z wirusem. Jeżeli jednak ktoś zapyta dzisiaj dowolnego eksperta, kiedy to się skończy, to nikt w Polsce, a myślę, że i na świecie nie zna odpowiedzi"
- ocenił prof. Ptaszyński.
Ogólnie rzecz biorąc, przedstawione w czwartek rozwiązania uznał za idące w dobrym kierunku, gdyż - jego zdaniem - konieczne jest wyhamowanie zakażeń, żeby nie doprowadzić do niewydolności systemu ochrony zdrowia. Dodał jednak, że jeszcze mocniejsze restrykcje np. całkowity lockdown byłyby niezwykle kosztowne, a wcale nie musiałyby się okazać bardziej skuteczne.
"Głównym wskaźnikiem wydolności systemu jest to, ilu pacjentów mamy na OIOM-ie. Pamiętajmy w tej całej walce z wirusem SARS-CoV-2 także o tym, że są inne choroby, a my i przed epidemią mieliśmy kolejki do wielu lekarzy specjalistów. Nasz system był więc wyjściowo niewydolny w wielu miejscach. Teraz dodatkowo mamy przewlekle chory system z COVIDEM-19"
- zakończył ekspert.