List otwarty dziekanów Wydziałów Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego do Społeczności Akademickiej udostępniła dziś rzeczniczka tej uczelni Marta Wojtach. Pod listem podpisali się dziekani wydziałów: lekarskiego - Rafał Krenke; farmaceutycznego - Joanna Kolmas, lekarsko-stomatologicznego - Dorota Olczak-Kowalczyk, medycznego - Dariusz Białoszewski oraz Nauk o Zdrowiu - Mariusz Gujski.
"Wydarzenia, których jesteśmy świadkami w ostatnich dniach, budzą nasz najgłębszy niepokój i dezaprobatę. Nie jest naszym zamiarem podejmowanie kolejnej oceny przebiegu szczepień przeciw COVID-19 realizowanych przez Centrum Medyczne WUM. Chcemy natomiast zwrócić uwagę na niedopuszczalne formy wyrażania opinii oraz pochopne formułowanie oskarżeń, które pojawiają się w przestrzeni medialnej" - napisali dziekani, zwracając się członków społeczności akademickiej "w poczuciu odpowiedzialności" za przyszłość uczelni.
"Jakkolwiek wszyscy Członkowie naszej Społeczności mają pełne i równe prawo wyrażania swoich sądów, to jednak treść licznych, częściowo anonimowych komentarzy dalece odbiega od standardów, których powinni przestrzegać lekarze, pracownicy naukowi, doktoranci i studenci wyższej uczelni. Pamiętajmy, że każdemu Członkowi Społeczności Akademickiej należy się prawo do zachowania godności. Nie możemy więc zaakceptować hejtu nacechowanego wrogością i agresją jako formy dyskusji i presji. Tym bardziej, że przy okazji ujawnienia nieprawidłowości w zakresie szczepień pojawiają się opinie o charakterze szkalującym, odnoszące się do przeszłości. Uważamy za niegodne anonimowe formułowanie oskarżeń i przypisywania win bez możliwości bezstronnej interpretacji zdarzeń. Opinie te dotyczą m.in. jakości nauczania w naszym Uniwersytecie. Jest to wysoce krzywdzące dla całej rzeszy zaangażowanych nauczycieli akademickich, którzy starają się jak najlepiej wypełniać swoje obowiązki, dzielić się wiedzą i doświadczeniem, pomimo szeregu obiektywnych trudności"
- czytamy w liście.
Autorzy pisma przyznają, iż zdają sobie sprawę, że w wielu jednostkach WUM warunki nauczania studentów, pracy klinicznej i naukowej "są dalekie od ideału", ale - jak piszą - nie jest to przecież problem ostatniego semestru. Zaznaczają, że sytuacja uległa pogorszeniu z powodu epidemii.
"Stanowczo przeciwstawiamy się jednak kreowaniu w zewnętrznych mediach krzywdzącego wizerunku Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego jako Uczelni niedbającej o poziom kształcenia, tolerującej nieakceptowalne zachowania, takie jak zastraszanie, mobbing czy też nierówność w traktowaniu" - deklarują szefowie wydziałów WUM.
Zwracają też uwagę na "niebezpieczeństwo działań o charakterze mowy nienawiści, które mogą doprowadzić do trwałych i głębokich podziałów w naszej społeczności i destrukcyjnych następstw". Apelują o rozwagę i rzeczową dyskusję, która daje szanse uzyskania porozumienia, zamiast ulegania pokusie publicznego wyrażania złych emocji, "które w dzisiejszych czasach stało się powszechnym sposobem osiągania fałszywego poczucia sprawiedliwości".
Od kilku dni o WUM jest głośno w związku z nieprawidłowościami w organizacji szczepień przez Centrum Medyczne WUM Sp. z o.o. Komisja rektorska stwierdziła m.in. brak należytego doboru osób, którym zaproponowano i wykonano szczepienia. Dr n. med. Ewa Trzepla została odwołana przez Radę Nadzorczą spółki Centrum Medyczne WUM Sp. z o.o. ze stanowiska Prezesa Zarządu.
Kontrolę realizacji szczepień zlecił NFZ minister zdrowia Adam Niedzielski. We wtorek szef resortu zdrowia informował, że z całą pewnością można stwierdzić, że w WUM doszło do celowego złamania zasad Narodowego Programu Szczepień. Wskazał m.in., że osoby, które zostały zaszczepione poza kolejnością, zostały zarejestrowane jako personel niemedyczny pracujący w szpitalu.
Rzecznik resortu zdrowia Wojciech Andrusiewicz przekazał w czwartek, że rozpoczęła się też kontrola Ministerstwa Zdrowia na Warszawskim Uniwersytecie Medycznym, w biurze promocji – "w zakresie tej teoretycznej promocji szczepień przeciwko COVID-19".
Szczepienia rozpoczęły się 27 grudnia, a w pierwszej kolejności szczepieni są m.in. pracownicy sektora ochrony zdrowia.
Tymczasem o zaszczepieniu informował m.in. były premier, a obecnie europoseł SLD, Leszek Miller; polityk podał też, że również jego żona otrzymał dawkę. Szczepionkę otrzymali też m.in. aktorzy: Krystyna Janda, Maria Seweryn, Wiktor Zborowski, Michał Bajor i Radosław Pazura, satyryk Krzysztof Materna i dyrektor programowy TVN Edward Miszczak.