„Przejrzałem wieczorem media i widzę, że morze hejtu wylało się dziś na Janusza Cieszyńskiego i Łukasza Szumowskiego. Drodzy hejterzy - gdyby nie tych dwóch ludzi, w Polsce nie byłoby 1/3 sprzętu ochronnego, a COVID-19 szalałby jak w Lombardii! Minimum przyzwoitości proszę!” – napisał Dworczyk we wtorek na Twitterze.
Wcześniej o wsparciu zapewnił Szumowskiego premier Mateusz Morawiecki.
„Dziś Łukasz jest niejednokrotnie obiektem bezpardonowych ataków także ze strony mediów i musi stawiać temu czoła. Łukasz - masz moje pełne wsparcie!”
– napisał premier na Facebooku.
„Gazeta Wyborcza” napisała dziś, że Ministerstwo Zdrowia „przepłacając i bez sprawdzenia jakości kupiło od Łukasza G. maseczki ochronne za ponad 5 mln zł”. Szumowski, odnosząc się do tych doniesień, zapewnił w Radiu Zet, że „nikt nikomu nic nie ułatwiał”, a każda transakcja jest traktowana w ten sam sposób.
Powiedział, że gdy pojawiły się w kraju i w Europie wątpliwości dotyczące jakości produktów, zaczęto je sprawdzać i okazało się, że nawet maski z certyfikatem nie zawsze spełniają normy. Potwierdził, że maski, o których napisała gazeta, nie spełniały norm. - W związku z tym zażądaliśmy wymiany towaru na adekwatny – zaznaczył.
Szumowski powiedział, że wymienionego w artykule Łukasza G. instruktora narciarskiego zna „sprzed kilku lat, kiedy jeździł z nim na nartach”. - Zgłosił się do ministerstwa jako normalny kontrahent, poszukiwał kontaktu, dostał ten kontakt, z tego co wiem od mojego brata. Na tyle było tej tzw. pomocy, przekierowanie do odpowiednich osób – dodał. Pytany czy będzie w tej sprawie zawiadomienie do prokuratury, minister odparł, że jeśli towar nie zostanie wymieniony na taki, który spełnia wymogi, „to oczywiście tak”.