- Sądzę, że przedłużenie restrykcji jest z oczywistych względów konieczne. Jednym z ważnych powodów jest niedopuszczenie do rozprzestrzeniania się brytyjskiej mutacji (koronawirusa)
- oznajmiła premier.
Lockdown w Danii na razie ma obowiązywać do 17 stycznia.
Wcześniej w środę przewodniczący duńskiego parlamentu, Folketingu, Henrik Dam Kristensen poinformował, że ograniczy on do połowy lutego działalność; część głosowań i debat z powodu zagrożenia epidemią koronawirusa zostanie odroczona.
- Rząd zdecydował, że z podjęciem części decyzji można poczekać - oświadczył Kristensen.
Prace duńskiego Folketingu były już wstrzymywane dwukrotnie - prewencyjnie wiosną ubiegłego roku i w listopadzie, gdy koronawirusa wykryto u kilku posłów oraz ministrów.
W Danii od połowy grudnia rząd właściwie ponownie zamknął kraj. Nieczynne są centra handlowe poza sklepami spożywczymi i aptekami, a nauczanie w szkołach odbywa się w sposób zdalny. Limit zgromadzeń został ograniczony do pięciu osób. Od soboty na granicach wymagany jest negatywny test na obecność koronawirusa, wykonany w ciągu 24 godzin poprzedzających wjazd. Restrykcje mają obowiązywać do 28 lutego.