Kilka dni temu liczba osób, które przegrały walkę z COVID-19 w Polsce przekroczyła 90000. W ostatnich tygodniach niemal codziennie Ministerstwo Zdrowia informuje o kilkuset zgonach osób zakażonych. Te dane, szczególnie w porównaniu z innymi krajami europejskiego, są zatrważające.
Jak zauważył w programie "W punkt" gen. prof. Grzegorz Gielerak, gdy porównamy polskie dane z Niemcami czy Wielką Brytanią, śmiertelność wśród osób zakażonych w Polsce jest 6-8-krotnie wyższa, a sytuacja staje się bardzo niepokojąca, gdy uwzględni się tzw. zgony nadmiarowe.
Co odpowiada za taki stan? Zdaniem prof. Gieleraka - "funkcjonowanie systemu ochrony zdrowia".
- Naszemu systemowi niczego nie brakuje, szczególnie jeśli chodzi o sprzęt, kadrowo jest nieco gorzej. Nie ma sytuacji, która usprawiedliwiałaby tak wysoką śmiertelność. Moim zdaniem, nie potrafiliśmy wykorzystać efektu synergii między składowymi systemu w taki sposób, aby przepływ pacjentów był prowadzony według z góry obowiązującego standardu - od momentu identyfikacji, do kwalifikacji do poziomu leczenia i metody leczenia na poziomie jednostek szpitalnych, bo tutaj mamy brak jednoznacznych wytycznych
- wskazał lekarz.
Prof. Grzegorz Gielerak na początku 2020 r. przebywał z misją medyczną we Włoszech, gdzie grupa polskich lekarzy wspierała walczącą z pierwszą falę koronawirusa tamtejszą służbę zdrowia. Szef WIM chciałby przenieść standardy włoskie do Polski.
- We Włoszech na kartce A4 znajdowały się wszystkie wytyczne dla lekarzy POZ i jednostek szpitalnych. Tak samo powinno to funkcjować w naszym kraju
- dodał.
Na sugestię, przedstawioną przez jednego z ekspertów, że w Polsce nadmiernie wobec pacjentów z COVID-19 używana jest respiratoroterapia, prof. Gielerak stwierdził, że stosowanie respiratorów powinno być ostatecznością.
- Gdzie jest błąd, że nie jesteśmy w stanie zidentyfikować osoby zakażonej wcześniej, gdy znajduje się w oknie terapeutycznym, by podać jej leki, a nie leczyć objawowo, a z taką sytuacją mamy do czynienia, gdy pacjent trafia w 10. lub późniejszej dobie choroby. Dysponujemy środkami, ale etap choroby pozwala wówczas tylko na walkę ze skutkami
- stwierdził szef WIM.