W ciągu ostatniej doby 106 pacjentów uznano za wyleczonych - to prawie trzykrotnie mniej niż wyniosła liczba zakażonych. Zwiększyła się liczba osób hospitalizowanych – do 606, w tym 33 przebywa na oddziałach intensywnej terapii.
Wciąż najwięcej infekcji odnotowuje się w Sofii (98), natomiast w Płowdiwie 38 i w Warnie 36.
W wywiadzie dla radia publicznego pomolog dr Aleksander Simidcziew ocenił, że nie należy się niepokoić, gdyż liczba hospitalizowanych jest wciąż mniejsza od liczby łóżek na oddziałach intensywnej terapii.
- Nie zbliżyliśmy się do krytycznych wskaźników. Nie ma powodu do paniki
- uspokajał. Zastrzegł przy tym, że "należy przestrzegać środków ostrożności, przede wszystkim dystansu" społecznego.
W następstwie trwających od 10 dni antyrządowych protestów w Bułgarii nie stwierdzono drastycznego zwiększenia liczby zakażeń SARS-CoV-2. Simidcziew za "pozytywne" zjawisko uznał fakt, że co najmniej połowa protestujących nosi maseczki, a dystans między uczestnikami wieców i marszy jest znaczny.